Przejdź do głównej zawartości

SERMON - Till Birth Do Us Part (2023)

 Sermon to załoga pochodząca z Turcji a konkretnie z położonego nad morzem Egejskim, uwaga, ponad czteromilionowego Izmiru. Grupa została założona w 1997 roku, wydali dwa dema, pograli nawet sporo koncertów i zamiast pójść do przodu doszło w 2004 roku do rozwiązania kapeli. Po wielu latach, w roku 2021 gitarzysta Cem postanowił reaktywować zespół i teraz oto mamy debiutancki album. Bez dwóch zdań jest on skierowany dla fanów brytyjskiego grania sprzed trzech dekad spod znaku dawnej Peacville Records. Jeśli gra Wam w duszach mix gdzie łączą się potęga Paradise Lost, rzewność My Dying Bride, tęsknota Anathemy to ten album jest dla Was. Wszystko jest bardzo sprawnie nagrane, brzmienie soczyste i przestrzenne, gitary ciężko kroczą do przodu a wokalista odwala kawał dobrej roboty odpowiednio głębokim growlem. Album zaczyna się dosyć mocnym kawałkami, dwa pierwsze to taki bardziej Paradise, nawet bardziej z ostatniej płyty niż tych wczesnych a potem robi się bardziej jak My Dying, żeby znów ładnie przeciążyć w Cerulean. I wtedy podobają mi się najbardziej. Kiedy nieco przyspieszają, dają odpowiednio mocny ciężar i pozbywają się nadmiaru żałości. Naprawdę potrafią w tych momentach wykrzesać mocarne brzmienie. Pojawiają się też czystsze wokale i nawet używane z umiarem nie drażnią, chociaż ja bym i tak je sobie darował, ale niektórzy lubią przecież takie urozmaicenia. Tak więc jak lubicie dokonania powyżej wymienionych kapel i im podobnych to Sermon jest dla Was. I dzisiaj Wam go polecam. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę