ASTRIFEROUS - Pulsations From The Black Orb (2023)



 No i to jest piękny gnój. Naprawdę. Debiutancki album pochodzącego z Kostaryki Astriferous to prawdziwy atak szlamu na zmysły słuchaczy. To szaleńcy czy wizjonerzy? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja tylko ostrzegam. Tu nie ma miękkiej gry. Jest gruz, strach i obłęd. Bestialskie wybuchy prowadzące do szaleństwa. Punktem wyjściowego są najbardziej obłąkane dzieła Incantation, Macabre eksplodujące intensywnością obleśnych Demilich, Gorement, Demigod czy Adramelech. Co najważniejsze. Oni potrafią jeszcze przy tym zachować równowagę. Bo mamy sporo klasycznie death czy nawet thrash metalowych, bardziej przejrzystych fragmentów, takich kiedy w tym super dusznym pomieszczeniu na chwilę otwieramy okno. Ale potem zaraz uderza kurewski riff i znów jest pełen soniczny atak. Zajebisty basior, studzienny wokal, chłoszczące gitary...Cuuudooo. No jak lubicie ten rodzaj death metalu, to się nie zastanawiajcie. Ale ostrzegam. Może boleć.

Komentarze

Popularne posty