Przejdź do głównej zawartości

ASCENDED DEAD - "Evenfall of the Apocalypse" (2023)

 


Ascended Dead to kapela ze słonecznej Kalifornii której muzyka nie ma w sobie nic promiennego. To czerń i mrok. Chaos i pustka. Amerykanie swój nowy album wydali po 6 latach od poprzednika, racząc nas jednak w międzyczasie splitami i koncertówką. Nowy album to pełnia zniszczenia. Od pierwszych chwil nie ma miejsca na złapanie oddechu. Gęsty, szalony death metal atakuje z potężną siłą. Na pozór chaotyczne partie gitar, w połączeniu z ostrą perkusją i naprawdę NIELUDZKIM wokalem tworzą przygniatające wrażenie. Niektórzy dźwigną ten ciężar a niektórzy nie wytrzymają pół minuty. Zmiany tempa, zmiany metrum, porywająca dzikość. Do tego zawrotne solówki Jona Reidera. O perkusji wspomnę jeszcze raz bo na to zasługuje. To co wyprawia na tym albumie Charles Koryn to prawdziwe mistrzostwo. Ten gość to w sumie fenomen, nie ma jeszcze 30 lat a już grał na trudnej do zliczenia ilości albumów oraz dodatkowo w koncertuje z Morbid Angel. I wszędzie robi to z pasją, ma serducho do metalu. Wracając jednak do Ascended Dead. Słuchając ich ma się wrażenie, że wzięło się najbrutalniejsze fragmenty Morbid Angel, Gorguts i Immolation, pocięło na kawałki, pomieszało i ponakładało, do tego dorzuciło Voidceremony i Of Feather and Bone i mamy taki szalony mix. Obłąkany to zaprawdę album. I kurewsko zajebisty. Polecam. Dobre gówno

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...