UWAGA! Mam ważny komunikat. Jeżeli lubicie brutalną twarz death metalu to nie zróbcie błędu i nie przejdźcie obojętnie wobec tego albumu. A dlaczego zapytacie zapewne. A dlatego, że jest zajebisty. Lecz po kolei. Dla tych co nie znają. Devangelic to włoska ekipa stacjonująca w pięknym Rzymie. Istnieją od 2012 roku i właśnie wydali czwarty album pod tytułem Xul. I jest on jak dotąd zdecydowanie ich najlepszym dziełem. Głównym składnikiem jest brutalna nawałnica. Potężne slamowe riffy uderzają z miażdżącą precyzją. Od samego początku czuć bardzo mocne pierdolnięcie, prawdziwa zemsta zapomnianym bogów o istnieniu których przypomina właśnie DEVANGELIC. Do tego odpowiednio "paskudny" wokal i niesamowity perkusista których jawi się jako bębniarska "gwiazda" death metalu. Mamy też momenty wytchnienia kiedy Włosi zwalniają i suną z majestatem. Dobrze też słucha się umiejętnie dozowanych, bardziej atmosferycznych fragmentów kreowanych za pomocą m.in. gitary klasycznej. Wszystko w punkt, bez nadmiernej przesady. I do tego brzmienie. Potężne, pełne miejsca i przestrzeni. Nie da się tego zrobić lepiej. No i jeszcze super okładka...No ja po prostu bardzo lubię taki rodzaj grania i trafia to w mój gust. Sztos płyta. Więc i Wam gorąco polecam.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz