Przejdź do głównej zawartości

DEVANGELIC - Xul (2023)

 UWAGA! Mam ważny komunikat. Jeżeli lubicie brutalną twarz death metalu to nie zróbcie błędu i nie przejdźcie obojętnie wobec tego albumu. A dlaczego zapytacie zapewne. A dlatego, że jest zajebisty. Lecz po kolei. Dla tych co nie znają. Devangelic to włoska ekipa stacjonująca w pięknym Rzymie. Istnieją od 2012 roku i właśnie wydali czwarty album pod tytułem Xul. I jest on jak dotąd zdecydowanie ich najlepszym dziełem. Głównym składnikiem jest brutalna nawałnica. Potężne slamowe riffy uderzają z miażdżącą precyzją. Od samego początku czuć bardzo mocne pierdolnięcie, prawdziwa zemsta zapomnianym bogów o istnieniu których przypomina właśnie DEVANGELIC. Do tego odpowiednio "paskudny" wokal i niesamowity perkusista których jawi się jako bębniarska "gwiazda" death metalu. Mamy też momenty wytchnienia kiedy Włosi zwalniają i suną z majestatem. Dobrze też słucha się umiejętnie dozowanych, bardziej atmosferycznych fragmentów kreowanych za pomocą m.in. gitary klasycznej. Wszystko w punkt, bez nadmiernej przesady. I do tego brzmienie. Potężne, pełne miejsca i przestrzeni. Nie da się tego zrobić lepiej. No i jeszcze super okładka...No ja po prostu bardzo lubię taki rodzaj grania i trafia to w mój gust. Sztos płyta. Więc i Wam gorąco polecam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę