Przejdź do głównej zawartości

SANCTUARIUM - Into the Mephitic Abyss (2023)


 Podejrzewam, że większość z Was nie spotkała się z tą kapelą więc na wstępie kilka słów kto skąd i zacz. Sanctuarium to początkowo solowy projekt pochodzącego z Barcelony Marca Rodrigueza tutaj występującego pod pseudonimem Necrohelm. Gość udziela się w kilku innych załogach takich jak: Ered Guldur, Calderum, Exhumation czy Trollcave. W ciągu ostatnich kilku lat brał udział w nagraniach naprawdę wielu wydawnictw. Ale wróćmy do Sanctuarium. Najpierw w 2021 roku wypuszczają demo, rok później split z Magick Howl i obecnie przyszedł czas na debiut który Marc nagrał z wokalistą Trollcave Carlosem, sam zajmując się całym instrumentarium. Barelona może i jest ciepła i słoneczna ale to ostatnie słowa którymi można by opisać ich muzykę. Jest kurewsko ponura i obślizgła. Surrealistyczny death/doom metal jakże odbiegający od propozycji trójki z Peaceville. Mnóstwo żałosnych i brudnych riffów dodatkowo zagruzowanych ohydnym wokalem. Wszystko toczy się powoli niemal jak wypiętrzenie Pirenejów. Czuć smród i stęchliznę. Takie połączenie Incantation, Disembowelment Druid Lord i piwnicy z Finlandii. Lubię to. I polecam rzecz jasna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

  Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą pr...