Na początek ważne wyjaśnienie: prosto nie znaczy prostacko. A teraz do rzeczy. Unholy Funeral to meksykańska black metalowa horda która właśnie wydała swój trzeci album. Album który przy pierwszym zetknięciu razi wręcz swoją prostotą a przy każdym kolejnym zaczyna coraz bardziej wciągać. Niebezpieczna to rzecz...Meksykanie za pomocą oszczędnych środków budują atmosferę okultystycznego obrzędu. I udaje im się to znakomicie. I to pomimo, że czyste zaśpiewy nie brzmią dobrze a kompozycje mają spore braki. Jednak za pomocą przeważnie średnich temp, złowrogiej melodyki i helleńskiej atmosfery całość wchodzi naprawdę dobrze. Jednak przestrzegam. To album dla fanów takiego grania. Prostego, bezbożnego, piekielnego. Polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz