GWYN ASHTON - Mojosoul (2023)


 Na początek ostrzeżenie. To nie jest metal. Dzisiaj zaproponuję Wam album z gatunku o jakim chyba nigdy tu nie pisałem i w sumie to nie myślałem, że napiszę. A mianowicie chodzi o blues. Tak, tak, dobrze czytacie. Blues. Skąd zatem i dlaczego? Sprawa jest w sumie prosta. Sam autor muzyki do mnie napisał czy nie zechciałbym zapoznać się z jego dziełem choć, jak sam zaznaczył, to nie jest metal. W sumie, myślę sobie, dlaczego nie. Czasem warto zrobić sobie małą przerwę od smoły i gruzu. Ale do rzeczy. Gwyn Ashton to pochodzący z Australii muzyk, którego wielką miłością od 50 lat jest gitara, blues i rock. Ten aktualnie mieszkający w Wielkiej Brytanii, członek South Australian Music Hall of Fame wydał właśnie 10 solową płytę która, jak podkreśla on sam, jest jego najbardziej osobistym albumem. Nie jestem specjalistą od tego rodzaju muzyki więc nie będę się za bardzo wymądrzał. Ale powiem Wam, że znajdziecie na tej płycie naprawdę zróżnicowane, dopracowane kompozycje. Wszystko jest zagrane z pasją i wielkim kunsztem. Od akustycznych fragmentów przez zadymionego, bagnistego bluesa po naprawdę rasowego rocka. Choć wiadomym jest, że żyję dla mocnych dźwięków to powiem Wam, że czasu spędzonego z "Mojosoul" absolutnie nie żałuję. To dobra muzyka i jeżeli lubicie takie klimaty to nie wahajcie się i sięgnijcie po muzykę Gwyn Ashtona. Polecam.

Komentarze

Popularne posty