MOURNFUL CONGREGATION - The Exuviae Of Gods p. II (2023)
Funeral Doom Metal to nie jest gatunek po który sięgam dosyć często. Z prostej przyczyny. Z reguły nudzi mnie. Co poradzić. Ale, ale! Wyjątki są. I zdecydowanie należą do nich australijczycy z Adelajdy, Mournful Congregation. Zacna ta załoga, istniejąca od 1993 roku i mająca na koncie 5 albumów oraz kilka mniejszych wydanych formatów, wydała właśnie nową EP która w sumie trwa prawie 40 minut. Trwa więc dłużej od naprawdę wielu pełnych albumów. I do tego jest jeszcze drugą częścią wydanej w ubiegłym roku epki. Nie do końca rozumiem ale widocznie coś tam zespół miał na myśli tak nazywając i rozdzielając swoje wydawnictwa. Chuj mi zresztą do tego, skupmy się na muzyce. A ta jest potężna i monumentalna. Kurewsko wolne i ciężkie riffy w ponurej i nawiedzonej atmosferze. Mocno rozwlekłe kompozycje które jednak dzięki zmysłu kompozytorskiemu są zapamiętywalne i interesujące. Przetaczają się po słuchaczach jak walec po asfalcie. Miażdżą a jednocześnie zostawiają przestrzeń. Absurd? No tak, ale tak to odbieram. Gitary, często zharmonizowane, niosą pogrzebową zagładę, dając dopiero wytchnienie w ostatnim, trzecim kawałku. The Paling Crest rozpoczyna się bardzo majestatycznie i melancholijnie, z klasycznymi dźwiękami gitary i chórem. Ten prawie dziewiętnastominutowy kolos jest chyba najbardziej zróżnicowaną kompozycją biorąc pod uwagę obydwie części epki. Do tego wszystkiego super pasują wokal, głęboki growling, momentami piwniczny a momentami bardziej z powierzchni, bez zbędnych kombinacji, jest kolejnym ważnym ogniwem tej katakumbowej atmosfery...Tak więc zachęcam do skosztowania tych, co akurat nie poszukują pocieszenia muzycznego i optymistycznych nut. Tu ich nie ma. Ale fani bycia rozgniatanym walcem podczas pogrzebu będą zachwyceni. Polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz