Opisywanie tego albumu można zakończyć na jego tytule. Dziękuję zatem i do widzenia....No dobra, jednak kilka słów dołożę. Za projektem Vile Ritual stoi, pochodzący z Maryland w US, multiinstrumentalista Liam Mc Mahon, a to jest jego debiutancka płyta. Płyta pełna ekstremalnych, piekielnych dźwięków dochodzących gdzieś z otchłani. Gitary szybkie, napastliwe, szalone. Riffy zadziwiająco przejrzyste i czytelne jak na piwniczny wydźwięk całości. Wokal klasycznie z głębokiej studni i hałasująca bez umiaru perkusja. I jeszcze ta okładka, z kolorystyką wymykającą się raczej z tradycyjnej death metalowej estetyki. Mi się podoba. Tak zresztą jak cały album. I jak lubicie wilgotne, obskurne piwnice to Wam Vile Ritual też się spodoba. Polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz