To już 34 lata od założenia zespołu przez braci Gustafsson i 31 lat od ich pierwszego wydawnictwa. Lecz pomimo upływu czasu nadal potrafią zaserwować nam pyszny kawał death metalowego mięcha, zagranego z pasją nastolatka a nie siwiejącego pięćdziesięciolatka. Po 12 latach przerwy Vomitory powrócili i całe szczęście. Całe szczęście bo nagrali znakomitą płytę. Dziką, bardzo sprawnie łączącą wpływy szwedzkiego death metalu z florydzkimi. Świeże, urozmaicone riffy, dopracowane kompozycje, znakomicie wyważone połączenie brutalności z pewną jednak przystępnością. Jest szybko, miażdżąco, choć zdarzają się lżejsze fragmenty jak np. "Dead men stalking" gdzie bywa prawie "przebojowo". W każdym razie ja nie będę się dłużej rozwodził, to jest Vomitory i wiadomo o co chodzi. Chciałem w sumie tylko powiedzieć że powrócili w wielkim stylu. Warto było czekać. Zajebista płyta.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz