To już 34 lata od założenia zespołu przez braci Gustafsson i 31 lat od ich pierwszego wydawnictwa. Lecz pomimo upływu czasu nadal potrafią zaserwować nam pyszny kawał death metalowego mięcha, zagranego z pasją nastolatka a nie siwiejącego pięćdziesięciolatka. Po 12 latach przerwy Vomitory powrócili i całe szczęście. Całe szczęście bo nagrali znakomitą płytę. Dziką, bardzo sprawnie łączącą wpływy szwedzkiego death metalu z florydzkimi. Świeże, urozmaicone riffy, dopracowane kompozycje, znakomicie wyważone połączenie brutalności z pewną jednak przystępnością. Jest szybko, miażdżąco, choć zdarzają się lżejsze fragmenty jak np. "Dead men stalking" gdzie bywa prawie "przebojowo". W każdym razie ja nie będę się dłużej rozwodził, to jest Vomitory i wiadomo o co chodzi. Chciałem w sumie tylko powiedzieć że powrócili w wielkim stylu. Warto było czekać. Zajebista płyta.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz