HELLWITCH - Annihilational Intercention (2023)
Nie do uwierzenia, ale za niedługo minie 40 lat od założenia tej kapeli przez Pata Ranieri. Zadebiutowali demosem w tym samym roku. Napierdalali ostry thrash ale z czasem, zapewne z racji florydzkiego pochodzenia coraz odważniej do ich muzy wkraczał death metal. Debiutancki album z 1990 roku "Syzygial Miscreancy" to był przykład idealnego połączenia brutalności z techniką. Nie mam pojęcia czemu ta płyta nie cieszyła się większą popularnością. Zespół działał potem ze sporymi przerwami i poza mniejszymi formatami wydał tylko jeden LP. Obecnie możemy cieszyć się trzecim albumem w dorobku zespołu. Tak, cieszyć się to nieprzypadkowe słowo. Bo na "Annihilational" dostajmy sztos metal muzykę. To co wspomniałem o ich debiucie jest tu nadal aktualne. Idealne wyważenie pomiędzy techniką a konieczną, moim zdaniem, death metalową brutalnością. Wpadające w ucho riffy wysypują się jeden za drugim ("Delegated Disruption!), krzyki, wrzaski, growle Pata tak charakterystyczne, urozmaicone i old schoolowe jak to tylko możliwe. Ten w sumie dosyć unikalny styl, który mocno cechuje szalona i uwodząca rytmika wciąga coraz bardziej z każdym kolejnym odsłuchem. Perkusja która jedocześnie jest mocno dynamiczna i trafiająca w punkt również jest dużym plusem tej płyty. Płyty której klimat przełomu lat 80/90-tych jest mocno namacalny ale też czuć jednocześnie świeże podejście do tematu. No nic zresztą, musicie posłuchać sami. Dajcie Hellwitch trochę swojego czasu i uwagi. Zasługują na to. polecam

Komentarze
Prześlij komentarz