Przejdź do głównej zawartości

MASTER'S HAMMER - The Jilemnice Occultist (1993)

 


Gdy w 1993 roku zakupiłem wydaną u nas przez Carnage kasetę MASTER'S HAMMER "The Jilemnice Occultist" to trochę wiedziałem czego się spodziewać gdyż u kumpla słyszałem już debiutancki "Ritual". Muzyka Czechów robiła wrażenie, tnące thrashowe riffy, chłód, blackowa atmosfera (chyba Fenriz lata potem stwierdził, że była to jedna z pierwszych kaset z norweskim black klimatem) i brzmienie oraz czeski język budziły zaciekawienie. Tak więc gdy wyszła druga ich kaseta to bezwzględnie musiała trafić do mojej kolekcji. Tytuł płyty i utworów wprowadzały mały zamęt, były po angielsku ale utwory dalej były wykonywane po czesku. Brzmienie zespołu uległo sporej w sumie przemianie, dalej było surowo ale pojawiło się więcej orkiestracji, różnorodniejszy był wokal, całość miała klimat black metalowej opery. Atmosfera tego albumu jest naprawdę nie do zapomnienia. jak i zdjęcie zespołu na okładce, ależ to była tam ekipa...ale akurat metalowe mody i konwenanse ta załoga zawsze miała w głębokim poważaniu. Ale wróćmy do Jilemnic bo tam rozgrywa się liryczna akcja albumu. Frantisek Storm stworzył opowieść o młodym okultyście Atramencie który właśnie przybywa do tego miasteczka. Spotykają go tam różnorakie przygody z czego główną jest konflikt z tamtejszym hetmanem Satrapoldem. Klimat wykreowany przez Mastersów i przede wszystkim dającego głos postaciom Frantiska Storma jest całkowicie niepodrabialny, niesamowite wykonanie niesamowitego konceptu. Możliwe że Storm robi sobie z nas jaja i to wszystko to żart. Mam to gdzieś, dla mnie zawsze to będzie album ocierający się o geniusz. A że czasem groteskowy? I dobrze, bez czeskiego luzu i braku spiętej dupy nie byłoby tej płyty. A mój ulubiony kawałek to "Muj Hetmane". Ta melodia, wokal i te szalejące kotły. Tak, kotły w tym kawałku są genialne. I ten tekst "Muj hejtmane a wladce panstwi jilemnickeho od sluhy sweho prijmout racte kone noweho /.../" No kto mógłby wpaść na coś takiego...Także Slava, slava pane hejtmane....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

  Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą pr...