Z racji, że już ochłonąłem po brutalowych przeżyciach, dorzucam garść spostrzeżeń. Organizacyjna strona festiwalu to mistrzostwo, wszystko hula jak należy i jedyne zastrzeżenie dotyczy zbyt małej ilości punktów z pitną wodą. Konieczność odczekania 15 minut w kolejce powodowała konieczność wyboru szybszej opcji - piwa. Dodajmy bardzo dobrego piwa. I do tego w nieosiągalnej na polskich festiwalach cenie około 11 złociszy ( tyle kosztował Radegast, nieco droższe Kozel i Pilsner). Oczywiście piwo jest podstawowym napojem na brutalu ale przy mocno świecącym słońcu nie zaszkodziłoby dostarczyć organizmowi czegoś bez alkoholu. W rozsądnej dawce rzecz jasna. Muzycznie wróciłem bardzo usatysfakcjonowany. Genialny, mistyczny wręcz występ Watain, do tego znakomite Immolation (za chuja nie wiem czemu oni grają tak wcześnie), Marduk, I am Morbid, Sodom, Deicide (chociaż odniosłem wrażenie że Bentonowi publiczność do szczęścia nie jest potrzebna, ale samo wykonanie petarda), Benediction, Krisiun (naprawdę pięknie pierdolneli), Nile, Dismember, Obituary (łożesz ty!), Aura Noir, Sacramentum. Niezłe też były występy Hypocrisy, Belphegor i Moonspell. Napalm Death i Biohazard to muzycznie nie moja bajka ale trzeba docenić za żywioł na scenie. Ze względu na zmęczenie oraz nachodzenie na siebie koncertów nie zobaczyłem wszystkiego co chciałem a tak naprawdę pewnie z połowę. szkoda, że nie dojechał Overkill. Ale i tak jestem w chuj zadowolony bo tegoroczny zestaw kapel był naprawdę mocny.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...




Komentarze
Prześlij komentarz