Z racji, że już ochłonąłem po brutalowych przeżyciach, dorzucam garść spostrzeżeń. Organizacyjna strona festiwalu to mistrzostwo, wszystko hula jak należy i jedyne zastrzeżenie dotyczy zbyt małej ilości punktów z pitną wodą. Konieczność odczekania 15 minut w kolejce powodowała konieczność wyboru szybszej opcji - piwa. Dodajmy bardzo dobrego piwa. I do tego w nieosiągalnej na polskich festiwalach cenie około 11 złociszy ( tyle kosztował Radegast, nieco droższe Kozel i Pilsner). Oczywiście piwo jest podstawowym napojem na brutalu ale przy mocno świecącym słońcu nie zaszkodziłoby dostarczyć organizmowi czegoś bez alkoholu. W rozsądnej dawce rzecz jasna. Muzycznie wróciłem bardzo usatysfakcjonowany. Genialny, mistyczny wręcz występ Watain, do tego znakomite Immolation (za chuja nie wiem czemu oni grają tak wcześnie), Marduk, I am Morbid, Sodom, Deicide (chociaż odniosłem wrażenie że Bentonowi publiczność do szczęścia nie jest potrzebna, ale samo wykonanie petarda), Benediction, Krisiun (naprawdę pięknie pierdolneli), Nile, Dismember, Obituary (łożesz ty!), Aura Noir, Sacramentum. Niezłe też były występy Hypocrisy, Belphegor i Moonspell. Napalm Death i Biohazard to muzycznie nie moja bajka ale trzeba docenić za żywioł na scenie. Ze względu na zmęczenie oraz nachodzenie na siebie koncertów nie zobaczyłem wszystkiego co chciałem a tak naprawdę pewnie z połowę. szkoda, że nie dojechał Overkill. Ale i tak jestem w chuj zadowolony bo tegoroczny zestaw kapel był naprawdę mocny.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...




Komentarze
Prześlij komentarz