Morrath to death metalowa ekipa pochodząca z Leszna. Są młodzi, mają po dwadzieścia kilka lat, w tym roku wydali debiutancki album i kochają death metal. Tak więc okazuje się, że w Lesznie to nie tylko żużel cieszy się powodzeniem i łojenie ciężkiej muzy też ma swoje grono pasjonatów, no bo tylko przypomnę o opisywanym przeze mnie znakomitym Old Skull. Ale wracajmy do tego co najważniejsze czyli muzyki. Bo słucham sobie tego Morrath regularnie od kilku dni i coraz bardziej mi się podoba. Lubię takie morbidowo-disajdowe brzmienia i klimaty. Do tego gdy jest to sprawnie zagrane, z dużą świadomością do czego służą instrumenty i paszcza to mi się ryj cieszy a uszy machają radośnie. A jak ktoś im będzie zarzucał brak oryginalnośći to pokażcie chłopaki temu komuś fakolca, żeby spierdalał w podskokach. Bo ja mam dość w death metalu kapel które na siłę chcą być oryginalne i tworzą jakieś cudaczne potworki. Death metal trzeba grać tak jak serce i pasja nakazuje. Uwielbiasz grać takie dźwięki bo oprócz tego że jesteś muzykiem to jesteś też fanem? Rób co ci pasuje. Wracając do muzyki. Jest naprawdę dobrze, a jestem pewien, że będzie bardzo dobrze. Trochę więcej ogrania, trochę więcej pomysłów na same kompozycje, trochę więcej takich kawałków jak Crimson Demons czy In the Crypts of Profanity i będzie bajka. Czasem można by trochę wolniej i jeszcze ciężej... Albo nie. Nie słuchajcie pitolenia zgreda. Grajcie jak Wam pasuje. To Wasz zespół i Wasza muza. Fajnie, że pojawiają się młodzi z takim graniem. Starzy mistrzowie powoli odchodzą. Młodzi muszą mieć czas żeby zająć ich miejsce...W każdym razie, ja Wam debiut Morrath polecam ku uwadze.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz