INCANTATION - Unholy Deification (2023)
Ja pitolę, ile to już lat John McEntee napierdala ten swój death metal? Odpowiadam. Od jebanych 34-ch lat. Ciekawe czy zakładając zespół w 1989 roku, rozpoczynając próby w New Jersey, brał pod uwagę, że w 2023 roku nagrają nowy album? No, na pewno. Z cała pewnością...Ale tak na poważnie, trzynasty album Incantation przynosi nam ponad 40 minut death metalu w stylu jaki znamy od lat, ale jednak z lekką domieszką czegoś nowego. Od pierwszych nut jest naprawdę dobrze. Gitary pięknie szarpią i starają się dotrzymać kroku szalejącej perkusji. Nadal jest gęsto i momentami bardzo duszno. Ale mam wrażenie, że jednak przestrzeni jest nie co więcej niż na poprzednich albumach. Brzmienie nieco bardziej klarowne (ale tylko trochę , to ciągle jest Incantation) a kolejnym elementem wyróżniającym tą płytę jest dojrzałość kompozycyjna. Jest wiele intrygujących i chwytliwych momentów. Chwytliwych oczywiście na miarę Johna McEntee, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Jest w tym wszystkim mrok i moc. Mi się podoba i wchodzi elegancko. Polecam. Incantation nadal potrafi skopać tyłki.

Komentarze
Prześlij komentarz