MARDUK - Memento Mori (2023)
Po pięciu latach milczenia w końcu jest! Nowy album Marduk! I co? I zajebiście, naprawdę warto było czekać. Pomimo porzucenia wojennych klimatów Marduk w tańcu się nie pierdoli i serwuje nam płytę w każdym aspekcie lepszą od poprzedniczki, bo ja z tą Viktorią to do dzisiaj jakoś nie mogę się polubić. Memento Mori to dzieło absolutnie znakomite, choć uznawanie go za najlepszy album w ich historii dla mnie osobiście jest jednak przesadą. Album rozpoczyna z wolna napędzający się utwór tytułowy którego ostra dynamika daje dużą nadzieję na to co będzie dalej, bardzo dobry otwieracz. Najciekawiej robi się jednak później, cudne Mardukowe riffy w singlowym Blood of the Funeral, intrygująca, wwiercająca się w mózg melodyka Shovel Beats Sceptre i przejmujący, infernalny klimat w Charlatan. Niesamowicie brzmi także Coffin Carol, te miażdżące rytmy, taki Marduk uwielbiam. Potem może troszkę emocje siadają, choć Red Tree of Blood ma moc niesamowitą. Na koniec As We Are, ciekawa, majestatyczna rzecz, dobry zamykacz całości. Tak więc Memento Mori ukazuje nam Marduk w wielkiej formie, pełnych pomysłów na kapitalne kompozycje. Może trochę za dużo momentami w tym wszystkim Funeral Mist ale to już takie trochę przypierdalanie na siłę...W każdym razie polecam gorąco, trudno się oderwać od tej płyty. Kurewsko dobra rzecz! Ave Marduk!
Komentarze
Prześlij komentarz