DEMONIAC - Nube Negra (2023)
Macie ochotę posłuchać czegoś naprawdę szalonego przy piąteczku? No to bez mrugnięcia okiem polecam Wam opętanych thrash metalowców z Chile. Muza z tego kraju zawsze ma w sobie jakieś pokłady obłędu ale Demoniac mają ich całe tony. Na swoim trzecim albumie Chilijscy piewcy nienawiści łupią czaszki i próbują wciągnąć słuchacza w ten swój pokręcony a przy tym mroczny świat. Już pierwszy utwór, tytułowy Nube Negra sieje popłoch, szalone, pędzące riffy, zmiany metrum w niespodziewanych momentach, totalnie odjechane solówki i przede wszystkim bas! To co wyczynia na nim Vicente Pereira przechodzi ludzkie pojęcie. Już dawno gra na tym instrumencie nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Do tego bardzo agresywny i zadziorny wokal nadający całości nieco piekielnego charakteru. Szaleństwo i obłęd trwają przez pierwsze cztery utwory osiągając apogeum w La Caida. Co to jest za utwór. Z powyginanymi riffami a przy tym melodyjnymi zaśpiewami by za chwilę wykrzyczeć całą nienawiść do świata. Potem robi się dziwnie. Niepotrzebny i niezrozumiały do końca przeze mnie Synthesse d'acords, po którym następuję bardzo zaskakująca Grenada w której w głównej roli występuje...klarnet. Na szczęście skończymy album poturbowani kapitalnie diabelskim El Final. Demoniac zdecydowanie prezentują własną wersję klasycznego thrashu. Mieszają składnikami bez opamiętania i nigdy nie wiesz co się wydarzy za kilka sekund. Polecam. Może się podobać albo nie podobać ale na pewno nie jest nudno!


Komentarze
Prześlij komentarz