Przejdź do głównej zawartości

OKRÜTNIK - Krwawy Pontyfikat (2023)

 Ten wciąż młody zespół z Wielkopolski, po zmianach na pozycjach perkusisty i wokalisty, atakuje nas drugim albumem pod jakże znaczącym tytułem "Krwawy Pontyfikat". Tak więc stało się. Po dopływających zewsząd utyskiwaniach na poprzednika, doszło do zmiany na frontowej linii. Choć mi osobiście wokal na poprzedniej płycie do całości pasował (poza tym balladowym potworkiem) i się go nie czepiałem, to zmianę wokalną oceniam na plus. Naprawdę fajnie i w starym klimacie brzmią te wysokie fragmenty a i ten dosyć charakterystyczny, niezbyt głęboki growl pasuje do całości. Jak już przy wokalach, to superacko wypadają chórki w chyba moim ulubionym kawałku "Wnieborżnięcie Maryi Panny". Ciężko, naprawdę ciężko powstrzymać się od machania łbem i wspólnym wykrzykiwaniem serwowanych przez Okrutnika bluźnierstw. Już początek albumu wprowadza nas w klimat albumu. Watykańskie ogłoszenie Wojtyły nowym Papą wypadło naprawdę złowieszczo i zaraz lecimy z utworem tytułowym. Mocne riffy i napędzające gitary. Naprawdę bardzo dobre otwarcie i ciekawa kompozycja. Jak i koncept albumu. Okładka, tytuł, teksty często nawiązujące do watykańskich zwyczajów zasiadających na piotrowym tronie...Mi to wszystko gra i ta konwencja bardzo pasuje. Poza tym słychać na tej płycie rozwój zespołu i to pod każdym względem. Muzycznym, kompozycyjnym, tekstowym. To całkiem fajnie, że są młodzi którzy z sercem oddają się pasji grania muzyki bliższej czasu ich rodziców. I wychodzi im to jeszcze dosyć naturalnie...A gdzieś czytałem, że mają sporo hejterów ponoć. Ludzie, zluzujcie poślady i nie traktujcie wszystkiego całkowicie poważnie. Okrutniki bawią się w tej stylistyce i ja, już lekki zgredziu, bawię się z nimi doskonale. Cięzko oderwać się od "Lochów Watykanu" czy od najbardziej chyba różnorodnego "Oddechu Potępieńca". Wiele szalonych temp, rytmów i solówek. Nowy perkusista? Bez zbędnych popisów, daje radę bębniąc z dużym wyczuciem chwili i klimatu. Tak więc jeżeli lubicie klimat lat 80-tych to posłuchajcie jak ten klimat i atmosferę widzą młodsi metale. Ja wam Okrütnik szczerze polecam a fizycznego nośnika szukajcie w Ossuary Records.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę