DECAPITATED CHRIST Glorious Tyrannizing of Human Rats (2023)

 


Urocza nazwa, prawda? Kapela ta, po prawie 10 latach milczenia oraz po zmianach w składzie, powraca aktualnie z 5 albumem. I jeżeli nie macie dość klasycznego death metalu i wciąż jesteście go głodni, to obok płyty tej katalońskiej załogi nie powinniście przejść obojętnie. Tu tak naprawdę są wszystkie składniki, niezbędne do tego aby fani takiego rodzaju grania byli usatysfakcjonowani. Bardzo tłuste riffy, nieprzekombinowane brzmienie, idealny jak dla mnie growl i naprawdę mocarny perkusista. Do tego czasem jakiś klawisz (niektóre partie akurat bym sobie darował) i bluźniercza atmosfera. Sporo jest odniesień do dawnych mistrzów, np. "Assault on the Ravaged Wastelands" to hołd dla Bolt Thrower i brzmi to naprawdę super, zresztą nawiązania do Boltów pojawiają się jeszcze kilkukrotnie. Poza tym podczas słuchania tej płyty tych nawiązań można znaleźć dużo więcej, grunt jednak, że nie mamy do czynienia z bezmyślną zrzynką. Ten album z pewnością nie zapisze się w sposób szczególny w historii death metalu, ale to naprawdę kawał zajebistej muzy i nie żałuje ani sekundy spędzonej z Decapitaded Christ. Polecam.

Komentarze

Popularne posty