CIRITH UNGOL - Dark Parade (2023)
To jest niewiarygodne, że tak rasowy heavy metalowy album nagrali goście którzy mają powyżej 65 lat! Ale zupełnie niepotrzebnie patrzę im w metryki, bo drugi, po powrocie na scenę, album Amerykanów z Cirith Ungol jest autentycznie świetną dawką metalu bez podziału na kategorie wiekowe. Odpalcie "Dark Parade" i już pierwszy kawałek przywali Wam kapitalnymi riffami i niesamowitą energią, "Velocity" to niekwestionowany hicior i esencja stylu Kalifornijczyków. Słychać też dużo lepszą produkcję niż na poprzedniku, jest więcej przestrzeni i miejsca dla wszystkich nagranych dźwięków. Genialnym utworem jest "Sailor on the Seas of Fate", potężny, rytmiczny, epicki, kipiący znakomitymi pomysłami. Jak zresztą cały album. Cirith Ungol momentami potrafią zagrać ciężko jak nigdy wcześniej, czasem zaskoczą monumentalnymi chórami a czasem, zwłaszcza w drugiej części albumu, dosyć ponurym i niepokojącym nastrojem...Trudno się oderwać od tych dźwięków. Trzeba mieć nadzieję, że to nie koniec. Mając takie pomysły i taki power nie można myśleć o końcu kariery. Chodzą słuchy, że kończą koncertowanie ale ufam, że dostarczą nam jeszcze muzyki takiej klasy jak na "Dark Parade". Oto jest metal. Bierzcie zatem i słuchajcie.

Komentarze
Prześlij komentarz