EDGE OF SANITY - Unorthodox (1992)
A dzisiaj chwila wytchnienia od wydawniczych nowości bo to co akurat słuchałem w ostatnich dniach mnie nie porwało, więc wracam myślą i uszami do czasów kiedy wszystko dla mnie było nowe...I tak to wczoraj naparzałem sobie drugi album Szwedów dowodzonych przez kipiącego już wówczas pomysłami Dana Swano. Już nie pamiętam czy kupiłem kasetę bo ktoś mi polecił, gdzieś o niej przeczytałem czy zwróciła moją uwagę w niespotykanej raczej żółtej kolorystyce. Będąc wówczas zadeklarowanym szalikowcem death metalu spod znaku Morbid Angel, Immolation, Vader czy Death, poczatkowe spokojne dźwięki Unorthodox jednocześnie zaskoczyły mnie i zafascynowały. Czysty wokal? Serio? Nie wiedziałem wówczas, że tak można grać death metal. To nie był mój styl ale było w tej muzie coś przyciągającego. Z pewnością jednym z czynników był niesamowity klimat i melodyka "Enigmy". Ten podzielony na psalmy utwór będący w pierwszej części wypełniony obietnicami lepszego niebiańskiego życia składanymi przez postacie księdza i kaznodziei oraz powątpiewaniami czarownicy i tytułowego Nieortodoksyjnego. Część druga to już czysta konstatacja chrześcijańskiego porządku świata z kapitalnym motywem przewodnim i kończącym go słowami "...confession unify all evil..." Dalsza część albumu może mniej spektakularna ale nadal ze świetnymi utworami (After Afterlife, Nocturnal), nieśmiałymi jeszcze ale już mocno uwidocznionymi progresywnymi fragmentami i rozwiązaniami rodem z heavy metalu. To był zaczątek jaką drogą może pójść Dan. Kierunek jaki obrał poprowadził go do wydania kilku kapitalnych albumów o których powspominam przy następnej okazji...Tak więc jak dawno nie słuchaliście EoS to zalecam wszystko do "Crimson" włącznie. Potem, jak dla mnie oczywiście, to już nie to....
Komentarze
Prześlij komentarz