Przejdź do głównej zawartości

VOID BELOW - World Undone (2023) EP

 Void Below to kapela założona w 2019 roku w Whitehaven w północno - zachodniej Cumbrii w Wielkiej Brytanii. Do tej pory na koncie jedna epka i teraz atakują drugą. Materiał nagrano w połowie 2023 roku w studio Soundwave, gdzie także za sprawą Dave,a Robertsa dokonany został miks i mastering. Void Below za sprawą tekstów gitarzysty i wokalisty Jamesa Maxwella przenoszą nas do świata wykreowanego przez Lovecrafta. I to się słyszy w ich muzyce. To death metal z wieloma wpływami doom zagrany w sposób budujący klimat pełen grozy i niepokoju. Niepokoju znanego choćby z ostatnich płyt Immolation i nie odnoszę się tutaj do brzmienia ale do ogólnej atmosfery. Void Below nagrali epkę trwającą prawie 30 minut a więc tyle co w sumie duża część pełnych albumów. To co się na niej znajduje bardzo ale to bardzo mi się podoba. I z każdym odsłuchem podoba coraz bardziej. Już pierwszy kawałek, Eldritch Incarnate jest pełen posępnych riffów, chłodnych rytmów i grobowych wokali Jamesa. Zwłaszcza porywa fragment kiedy złowieszczy growl koresponduje z bezlitosnym krzykiem. Następny utwór Pilars Ov pestilence to pozbawiony kompromisów i kalkulacji atak na słuchacza. Pełen jadu i ciężaru wciąga w otchłań coraz bardziej. Tytułowy kawałek który trwa ponad 10 minut to jazda bez trzymanki. Poraża klimatem aż do finału który pogrąża się w beznadziejnym błaganiu o litość. Album brzmi w sam raz, nie za czysto, nie za sterylnie ale też nie za surowo i nie za brudno. Dla mnie po prostu w punkt, przez słuchawki wchodzi elegancko. Dziwne tylko, naprawdę dziwne, że na razie nie ma chętnego do wydania tego materiału. Wydawcy do dzieła. Ja w każdym razie Wam VOID BELOW polecam.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

  Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą pr...