Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2024

CONTAMINATED - Celebratory Beheading (2024)

  Jeżeli muzyka mogłaby zostać rodzajem broni mogącej zrobić realną fizyczną krzywdę to z pewnością nowy album Contaminated doskonale by się do takiej operacji nadawał. Natomiast krzywdę psychiczną to wiem że może wyrządzić już dziś. Osoba nieprzystosowana, nieprzygotowana do tak obleśnych dźwięków mogłaby podczas zmasowanego odsłuchu popaść w obłęd. I nigdy z tej katatonii już nie wyjść. Ale jest grupa muzycznych dewiantów, miłośników death metalowej ohydy, dla których soniczny rozpierdol serwowany przez Australijczyków to będą wspaniałe wspaniałości. Już specjalnie przygotowana dla wszelkiego rodzaju oblechów, gustowna okładeczka robi dobry podkład pod główne danie. Jakaś panna młoda trzyma w rękach, lekko już zmieniający kolor, łeb chyba ukochanego. Cuuudo. Potem odpalamy otwierający album "Suffer Minutiae" i jeb! Leżymy. Bo subtelnego wstępu brak. Od razu cios. I następny. Kanonada trwa a jak zwolnią to jest jeszcze gorzej. Bo miażdżą bez odrobiny choćby litości. Jucha t...

NECROWRETCH - Swords of Dajjal (2024)

  Istniejący już od 16 lat, dowodzony przez wokalistę i gitarzystę Vlada, francuski Necrowretch wydał właśnie swój piąty album. I trzeba przyznać, że poszło im bardzo dobrze bo "Swords of Dajjal" to naprawdę dobra płyta. Może nie z gatunku tych które określane będą jako genialne, kultowe czy przełomowe, ale też nie podejrzewam żeby miała takie aspiracje. Vlad z ekipą nagrali chyba najbardziej bezpośredni album który coraz bardziej oddala się od death metalu (ale nie porzuca go całkowicie) w kierunku skandynawskich black metalowych wybrzeży. W takim graniu najbardziej lubię właściwe wyważenie pomiędzy wściekłością, agresją a fajną, z właściwą dozą melodii, kompozycją. I taki jest najnowszy Necrowretch. Nie ogląda się przy tym na nikogo, robią swoje unikając przy tym jednoznacznego zaszufladkowania i nie zważając specjalnie na obowiązujące trendy. Warto na tej płycie zwrócić uwagę przede wszystkim na świetną robotę perkusisty, grającego bez przesady, z niesamowitym wyczuciem,...

PERVERATION – Putrefaction of Infinite Apogee (2024)

  Jeżeli lubicie, kiedy po odpaleniu płyty słychać głośne chrupnięcie będące zwiastunem zgniatanej czaszki, to ten album jest dla Was. Zaręczam, fanom ultra brutalnego grania ten album na 100% się spodoba, bo ma wszystko, co brutalny death metalowy album powinien zawierać. "Putreafction of Infinite Apogee" to drugi album duetu pochodzącego z dalekiej Indonezji. Zespoły z tego regionu potrafią brzmieć niezwykle dziko i szaleńczo. I taki też jest Perveration. Tu nie ma chwili na spokojny oddech. Bo nawet kiedy zwolnią to ciężar miażdży ci płuca. Nieodwracalnie. Żadne medyczne sztuczki nie pomogą. Już rzut oka na okładkę powinien dać każdemu pierwszą odpowiedź na zawartość płyty. Krew, mięso, flaki i zgnilizna. Ale jak to jest zagrane! Jak to potężnie brzmi! Wszystko jest spójne i co najważniejsze dla mnie, nieprzesadzone. Bez popadania w totalny kicz i śmieszność co czasem jest domeną podobnych kapel. Wokal, tak głęboki że rzadko brzmi po ludzku. Ale na szczęście bez "pros...

KULT MOGIŁ - Fenetres de l'enfer (2024 EP)

  Gdy wyjdziesz z tarnowskiego dworca PKP i przejdziesz przez park w kierunku centrum, ukaże ci się widok ze zdjęcia będącego ilustracją do świeżutkiej epki Kultu Mogił. Wybudowany na początku XX wieku kościół Misjonarzy był reakcją mieszkańców, położonej na zachód od Rynku, Strusiny na rozbudowaną niewiele wcześniej tarnowską katedrę. Bogaci Strusiniacy postanowili mieć swój równie wyjebny kościół i tak doszło do budowy tego przybytku. Czy ucieszyliby się na wieść że to ich budowla będzie reprezentowała tytułowe Okna Piekieł? Nie wydaje mi się żeby to kogokolwiek z zainteresowanych tą muzyką obchodziło...Przechodząc do niej właśnie, to muszę przyznać, że te dwadzieścia minut to najlepsze, jak dla mnie oczywiście, dwadzieścia minut w muzycznej historii zespołu. Death metal w ich aktualnym wykonaniu doskonale koresponduje z tym co ja w death metalu lubię. Brutalność, agresję, z szacunkiem dla klasycznych wzorców, bez jednak ślepego kopiowania a z dodatkiem natomiast własnego składni...

KALT VINDUR - Magna Mater (2024)

  Nie mam najmniejszych wątpliwości, że dzięki swojej trzeciej płycie Kalt Vindur przeskoczył o kilka poziomów i awansował od razu ze dwie ligi wyżej. Bo "Magna Mater" to rzecz wyjątkowa, wobec której żaden szanujący się fan black metalu nie powinien przejść obojętnie. Trzeci album tej dukielsko - krośnieńskiej ekipy jest wypełniony niezwykle dopracowanymi dźwiękami ale przy tym każda z nut naładowana jest tonami emocji i specyficznego klimatu. Śmieszy mnie czasem jak zespoły, zwłaszcza black, rzadziej death metalowe, aby pokazać swoją oryginalność dodają wiele przymiotników aby określić swoją muzykę. Tu, w przypadku Kalt Vindur, określenie podkarpacki black metal, ma zastosowanie w 100 procentach i całkowicie się pod nim podpisuję. Bo pomimo, iż niemal każdy dźwięk z tej płyty budzi skojarzenia z czymś co już znamy i co chwilę mam wrażenie, że już to słyszałem i to jest z tej a takiej kapeli, to sęk w tym, że co chwila przychodzi mi na myśl inny zespół. I to daje mieszankę ...