Istniejący już od 16 lat, dowodzony przez wokalistę i gitarzystę Vlada, francuski Necrowretch wydał właśnie swój piąty album. I trzeba przyznać, że poszło im bardzo dobrze bo "Swords of Dajjal" to naprawdę dobra płyta. Może nie z gatunku tych które określane będą jako genialne, kultowe czy przełomowe, ale też nie podejrzewam żeby miała takie aspiracje. Vlad z ekipą nagrali chyba najbardziej bezpośredni album który coraz bardziej oddala się od death metalu (ale nie porzuca go całkowicie) w kierunku skandynawskich black metalowych wybrzeży. W takim graniu najbardziej lubię właściwe wyważenie pomiędzy wściekłością, agresją a fajną, z właściwą dozą melodii, kompozycją. I taki jest najnowszy Necrowretch. Nie ogląda się przy tym na nikogo, robią swoje unikając przy tym jednoznacznego zaszufladkowania i nie zważając specjalnie na obowiązujące trendy. Warto na tej płycie zwrócić uwagę przede wszystkim na świetną robotę perkusisty, grającego bez przesady, z niesamowitym wyczuciem, wprowadzającego zespół w kapitalny klimat. Do tego wokale. Robią robotę. Do tego mnóstwo zagrań rodem niemalże z klasyków heavy metalowych. Do tego demoniczna atmosfera i okładka obok której nie da się przejść obojętnie. Tytułowy Dajjal to w wielkim skrócie islamski Antychryst. Pozbawiony jednego oka wojownik, kłamca, władający ogniem i wodą, bestia. Niezłe ziółko jednym słowem mówiąc. Jak sobie z nim poradził Necrowretch? Sprawdźcie sami. Ja polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz