CONTAMINATED - Celebratory Beheading (2024)

 Jeżeli muzyka mogłaby zostać rodzajem broni mogącej zrobić realną fizyczną krzywdę to z pewnością nowy album Contaminated doskonale by się do takiej operacji nadawał. Natomiast krzywdę psychiczną to wiem że może wyrządzić już dziś. Osoba nieprzystosowana, nieprzygotowana do tak obleśnych dźwięków mogłaby podczas zmasowanego odsłuchu popaść w obłęd. I nigdy z tej katatonii już nie wyjść. Ale jest grupa muzycznych dewiantów, miłośników death metalowej ohydy, dla których soniczny rozpierdol serwowany przez Australijczyków to będą wspaniałe wspaniałości. Już specjalnie przygotowana dla wszelkiego rodzaju oblechów, gustowna okładeczka robi dobry podkład pod główne danie. Jakaś panna młoda trzyma w rękach, lekko już zmieniający kolor, łeb chyba ukochanego. Cuuudo. Potem odpalamy otwierający album "Suffer Minutiae" i jeb! Leżymy. Bo subtelnego wstępu brak. Od razu cios. I następny. Kanonada trwa a jak zwolnią to jest jeszcze gorzej. Bo miażdżą bez odrobiny choćby litości. Jucha tryska a oni się śmieją...Wiecie już co to za płyta. I jak? Wchodzicie w to? Ja w każdym razie zachęcam. Kawał dobrego chropowatego death metalu z Australii. Contaminated, dobra robota!


Komentarze

Popularne posty