Przejdź do głównej zawartości

PERVERATION – Putrefaction of Infinite Apogee (2024)

 Jeżeli lubicie, kiedy po odpaleniu płyty słychać głośne chrupnięcie będące zwiastunem zgniatanej czaszki, to ten album jest dla Was. Zaręczam, fanom ultra brutalnego grania ten album na 100% się spodoba, bo ma wszystko, co brutalny death metalowy album powinien zawierać. "Putreafction of Infinite Apogee" to drugi album duetu pochodzącego z dalekiej Indonezji. Zespoły z tego regionu potrafią brzmieć niezwykle dziko i szaleńczo. I taki też jest Perveration. Tu nie ma chwili na spokojny oddech. Bo nawet kiedy zwolnią to ciężar miażdży ci płuca. Nieodwracalnie. Żadne medyczne sztuczki nie pomogą. Już rzut oka na okładkę powinien dać każdemu pierwszą odpowiedź na zawartość płyty. Krew, mięso, flaki i zgnilizna. Ale jak to jest zagrane! Jak to potężnie brzmi! Wszystko jest spójne i co najważniejsze dla mnie, nieprzesadzone. Bez popadania w totalny kicz i śmieszność co czasem jest domeną podobnych kapel. Wokal, tak głęboki że rzadko brzmi po ludzku. Ale na szczęście bez "prosiaczkowania", którego nie cierpię. Szczerze więc wszystkim fanom dzikiej, muzycznej, brutalnej perwersji, Indonezyjczyków z Perveration polecam, a mający premierę na początku lutego album dostaniecie w Comatose Music.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę