HADIT - Metaphysiacal Engines Approaching The Event Horizon (2024)
Znacie taką kapelę w ogóle? Ja, przyznam się szczerze, poznałem zupełnie niedawno. Więc informacyjnie goście pochodzą z Włoch i nagrali właśnie drugą płytę. Ale cóż to jest za płyta! Bazą pozostaje death metal ale to baaardzo różnorodna i wielowymiarowa rzecz. Generalnie takie eksperymenty stylistyczne mi nie podchodzą. Przyczyną oczywiście jest mój ciasny muzycznie łeb i lubię kiedy death metal jest death metalem. Bez zbędnych udziwnień. A tu nie dość że bywa naprawdę dziwnie to jeszcze mi się podoba. Hadit przyciąga jakąś kosmiczną siłą i nie chce wypuścić ze swoich szponów. Albo macek raczej. Ten ich death metal bywa naprawdę szalony, czasem jest brutalnie a czasem klimatycznie, czasem z czystym wokalem, czasem ze świńskim, czasem jest jeszcze bardziej blackowo a czasem riffy brzmią jakby były nagrywane od tyłu. Do tego na basie cuda wyczynia Gabrielle znany ze świetnego Cosmic Putrefaction. Niech Was nie zrażą cudaczne tytuły niektórych utworów, których warstwa tekstowa przesiąknięta jest astrofizyką, kosmosem i Lovecraftem. Jednego nikt temu albumowi nie zarzuci. Że jest nudny. Ale pewnikiem jest, że nie każdemu podejdzie co w pełni zrozumiem. Ja polecam. Sprawdźcie sami.

Komentarze
Prześlij komentarz