Amerykanie ze stanu Kolorado nie rozpieszczają swoich fanów częstotliwością wydawania albumów. To dopiero druga pełna sztuka w ich wykonaniu, co jak na 10 lat istnienia nie jest imponującym wynikiem. Ale na uwadze należy mieć fakt, że na koncie mają sporo demosów oraz kilka splitów, z czego jeden z nich miał premierę w zeszłym roku. Także spokojnie. Ekipa jest cały czas aktywna ale robią to po swojemu i w dla siebie wygodnym tempie i formacie. Ale zdecydowanie warto było czekać na taką płytę jak "Sparagmos". Bo wszyscy fani tej bardziej ohydnej strony death metalu będą zachwyceni. Spectral Voice robią sporo aby ich muza odrzucała niemal natychmiast przypadkowych słuchaczy. Ale trzeba przyznać, wszystko robią na 100%. Jak ma być wolno, to jest kurewsko wolno. Jak ma być ciężko, to jest zajebiście ciężko. Jak ma być obleśnie, to jest....no bardzo obleśnie. Wokal prosto z piekielnej otchłani. Często udręczony, pełen rozpaczy ale też i nienawiści. Gitary niczym z koszmaru, w fascynujący sposób odpychające i przyciągające jednocześnie. Atmosfera jest przytłaczająca i klaustrofobiczna. Wrażenie robi również perkusja. Naprawdę brzmi mrocznie a w najtrudniejszych wolnych fragmentach potrafi robić atmosferę grozy. Potęguję ją liczne dysonanse, pogłosy i sprzężenia basu. naprawdę to mocna płyta. Ale dosyć wymagająca dla słuchacza. Albo cię odrzuci albo bezpowrotnie wciągnie. Fani Disembowelment, Evoken, Incantantion bedą zadowoleni. Polecam.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz