SPECTRAL VOICE - Sparagmos (2024)
Amerykanie ze stanu Kolorado nie rozpieszczają swoich fanów częstotliwością wydawania albumów. To dopiero druga pełna sztuka w ich wykonaniu, co jak na 10 lat istnienia nie jest imponującym wynikiem. Ale na uwadze należy mieć fakt, że na koncie mają sporo demosów oraz kilka splitów, z czego jeden z nich miał premierę w zeszłym roku. Także spokojnie. Ekipa jest cały czas aktywna ale robią to po swojemu i w dla siebie wygodnym tempie i formacie. Ale zdecydowanie warto było czekać na taką płytę jak "Sparagmos". Bo wszyscy fani tej bardziej ohydnej strony death metalu będą zachwyceni. Spectral Voice robią sporo aby ich muza odrzucała niemal natychmiast przypadkowych słuchaczy. Ale trzeba przyznać, wszystko robią na 100%. Jak ma być wolno, to jest kurewsko wolno. Jak ma być ciężko, to jest zajebiście ciężko. Jak ma być obleśnie, to jest....no bardzo obleśnie. Wokal prosto z piekielnej otchłani. Często udręczony, pełen rozpaczy ale też i nienawiści. Gitary niczym z koszmaru, w fascynujący sposób odpychające i przyciągające jednocześnie. Atmosfera jest przytłaczająca i klaustrofobiczna. Wrażenie robi również perkusja. Naprawdę brzmi mrocznie a w najtrudniejszych wolnych fragmentach potrafi robić atmosferę grozy. Potęguję ją liczne dysonanse, pogłosy i sprzężenia basu. naprawdę to mocna płyta. Ale dosyć wymagająca dla słuchacza. Albo cię odrzuci albo bezpowrotnie wciągnie. Fani Disembowelment, Evoken, Incantantion bedą zadowoleni. Polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz