Jak kapela nazywa się Speedkiller, swój debiutancki album nazywa "Inferno" i do tego pochodzi z Brazylii, to jak myślicie, co grają? No pewnie, że nie awangardowy jazz. Oczywiście, że jest to pieprzony old schoolowy do bólu METAL! Ach, jak to pięknie szarpie. Brzmi to tak, jakby w drugiej połowie lat 80-tych ktoś przeniósł tych gości w czasie. Wylądowali teraz na brazylijskiej plaży i udali się do studia nagrać muzę co im w sercu gra. Pyszna mieszanka black/thrash metalu z deathowymi wkrętami. Mieszanka w której są idealnie dobrane składniki w postaci brazylijskiej fantazji, niemieckiej wściekłości, meksykańskiego szaleństwa i greckiej atmosfery. Muzyka z różnych stron świata skondensowana na jednym, szalonym albumie. Albumie pełnego jadu, krótkich riffów i przede wszystkim metalowej pasji. Nie zamierzam się dłużej rozpisywać bo już doskonale wiecie czego oczekiwać po Speedkiller. Tu nie ma co pisać ani czytać. Tu trzeba słuchać. I to głośno a od machania głową się nie powstrzymacie. Polecam!
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz