SPEEDKILLER - Inferno (2024)

 
Jak kapela nazywa się Speedkiller, swój debiutancki album nazywa "Inferno" i do tego pochodzi z Brazylii, to jak myślicie, co grają? No pewnie, że nie awangardowy jazz. Oczywiście, że jest to pieprzony old schoolowy do bólu METAL! Ach, jak to pięknie szarpie. Brzmi to tak, jakby w drugiej połowie lat 80-tych ktoś przeniósł tych gości w czasie. Wylądowali teraz na brazylijskiej plaży i udali się do studia nagrać muzę co im w sercu gra. Pyszna
mieszanka black/thrash metalu z deathowymi wkrętami. Mieszanka w której są idealnie dobrane składniki w postaci brazylijskiej fantazji, niemieckiej wściekłości, meksykańskiego szaleństwa i greckiej atmosfery. Muzyka z różnych stron świata skondensowana na jednym, szalonym albumie. Albumie pełnego jadu, krótkich riffów i przede wszystkim metalowej pasji. Nie zamierzam się dłużej rozpisywać bo już doskonale wiecie czego oczekiwać po Speedkiller. Tu nie ma co pisać ani czytać. Tu trzeba słuchać. I to głośno a od machania głową się nie powstrzymacie. Polecam!

Komentarze

Popularne posty