Co tu ukrywać, Blaze Of Perdition nie należeli do grona moich szczególnie ulubionych kapel. Zawsze wolałem więcej prostego diabelstwa od skomplikowanych przemyśleń. Ale od jakiegoś czasu coraz więcej załóg z tego "kręgu" mi się podoba i tak też jest z nowym, szóstym już pełnograjem BoP. Może jest tak dlatego że, oczywiście w moim odczuciu, to ich najlepszy album. Najmniej pretensjonalny, najbardziej bezpośredni (przynajmniej muzycznie) i najbardziej... hmm...surowy? Choć wiem, że nie jest do końca to trafne określenie ich brzmienia to jednak gdzieś tli mi się właśnie takie wrażenie. Te fragmenty pełne furii i takiej pierwotnej agresji robią klimat tego albumu. Bardzo spójnego i pełnego bardzo przemyślanych kompozycji, które pomimo dużej różnorodności bardzo do siebie pasują. I do tego udało im się to najtrudniejsze. Przy zachowaniu różnych środków black metalowego wyrazu udało im się uniknąć przekombinowania, co często jest dla mnie nie do zniesienia. Teksty tym razem w całości po naszemu, niełatwe, z gatunku tych co nie wszystko od razu w pysk podane ale zmuszające do zastanowienia się. Jest trochę o bogu, trochę o niepokoju, trochę o cierpieniu. No wesoło nie jest jakby co. I nie ma być. Upharisin to momentami podróż pełna bólu. Na szczęście nie dla uszu. I ja Wam najnowsze dzieło Blaze of Perdition szczerze polecam.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz