Przejdź do głównej zawartości

BLAZE OF PERDITION - Upharsin (2024)

 Co tu ukrywać, Blaze Of Perdition nie należeli do grona moich szczególnie ulubionych kapel. Zawsze wolałem więcej prostego diabelstwa od skomplikowanych przemyśleń. Ale od jakiegoś czasu coraz więcej załóg z tego "kręgu" mi się podoba i tak też jest z nowym, szóstym już pełnograjem BoP. Może jest tak dlatego że, oczywiście w moim odczuciu, to ich najlepszy album. Najmniej pretensjonalny, najbardziej bezpośredni (przynajmniej muzycznie) i najbardziej... hmm...surowy? Choć wiem, że nie jest do końca to trafne określenie ich brzmienia to jednak gdzieś tli mi się właśnie takie wrażenie. Te fragmenty pełne furii i takiej pierwotnej agresji robią klimat tego albumu. Bardzo spójnego i pełnego bardzo przemyślanych kompozycji, które pomimo dużej różnorodności bardzo do siebie pasują. I do tego udało im się to najtrudniejsze. Przy zachowaniu różnych środków black metalowego wyrazu udało im się uniknąć przekombinowania, co często jest dla mnie nie do zniesienia. Teksty tym razem w całości po naszemu, niełatwe, z gatunku tych co nie wszystko od razu w pysk podane ale zmuszające do zastanowienia się. Jest trochę o bogu, trochę o niepokoju, trochę o cierpieniu. No wesoło nie jest jakby co. I nie ma być. Upharisin to momentami podróż pełna bólu. Na szczęście nie dla uszu. I ja Wam najnowsze dzieło Blaze of Perdition szczerze polecam.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...