Co tu ukrywać, Blaze Of Perdition nie należeli do grona moich szczególnie ulubionych kapel. Zawsze wolałem więcej prostego diabelstwa od skomplikowanych przemyśleń. Ale od jakiegoś czasu coraz więcej załóg z tego "kręgu" mi się podoba i tak też jest z nowym, szóstym już pełnograjem BoP. Może jest tak dlatego że, oczywiście w moim odczuciu, to ich najlepszy album. Najmniej pretensjonalny, najbardziej bezpośredni (przynajmniej muzycznie) i najbardziej... hmm...surowy? Choć wiem, że nie jest do końca to trafne określenie ich brzmienia to jednak gdzieś tli mi się właśnie takie wrażenie. Te fragmenty pełne furii i takiej pierwotnej agresji robią klimat tego albumu. Bardzo spójnego i pełnego bardzo przemyślanych kompozycji, które pomimo dużej różnorodności bardzo do siebie pasują. I do tego udało im się to najtrudniejsze. Przy zachowaniu różnych środków black metalowego wyrazu udało im się uniknąć przekombinowania, co często jest dla mnie nie do zniesienia. Teksty tym razem w całości po naszemu, niełatwe, z gatunku tych co nie wszystko od razu w pysk podane ale zmuszające do zastanowienia się. Jest trochę o bogu, trochę o niepokoju, trochę o cierpieniu. No wesoło nie jest jakby co. I nie ma być. Upharisin to momentami podróż pełna bólu. Na szczęście nie dla uszu. I ja Wam najnowsze dzieło Blaze of Perdition szczerze polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz