Do tej pory słowo Edifice kojarzyło mi się z linią zegarków Casio gdyż sam takowy użytkuję. Ale teraz z pewnością będę miał na uwadze, że Edifice to też tytuł najnowszego albumu Heresiarch. Całkiem nie dawno pisałem o nowym albumie VERBERIS. Oba zespoły łączy miejsce pochodzenia - daleka Nowa Zelandia, oraz osoba wokalisty NH. Kapela istnieje formalnie od 2008 roku, pierwsze demo w 2011 roku, potem epki i pełnowymiarowy debiut w 2017 roku. Na poprzednich materiałach udzielali się goście z Diocletian ale Edifice to materiał nagrany po zmianach w składzie. I ta płyta to prawdziwa death metalowa pożoga. Oczywiście znajdziemy to wiele stylistycznych skoków ( black, war) ale główną osią spajającą całość będą śmiercionośne klasyczne dźwięki z otchłani zawładniętej przez Immolation czy Grave Miasma i Archgoat. Potężne brzmienie, pełne przestrzeni pomimo momentami dusznej atmosfery, dopracowane kompozycje, szaleńcza perkusja i niemal grindowe przyspieszenia to cechy charakterystyczne dla Edifice. Nowozelandczycy nie biorą jeńców w żadnej minucie swojego występu, jak nie jesteś gotowy na takie dźwięki to przepadłeś z kretesem. Nie wiem skąd u nich ta dzikość i tęsknota za chaosem. Ale nie ma co za wiele rozkminiać. Do-sko-na-ły album. Nowa Zelandia znowu to zrobiła. Chcecie być bliżej piekła? Słuchajcie HERESIARCH!
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz