Przejdź do głównej zawartości

MUTIILATION - Black Metal Cult (2024)

 Ale jaja. Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej Inkwizycji oraz powrotu Mutiilation do nagrywania nowej muzy. Chociaż z drugiej strony, to w sumie nie takie niemożliwe do realizacji powroty się już odbywały. Ale do rzeczy. Imć Pan Meyhna'ch, stojący samodzielnie za tym projektem, ostatni album z premierową muzą wydał w 2007 roku. Ten członek uznającej się za elitarną organizacji Les Legions Noires, powraca z albumem o niezbyt wyszukanym tytule Black Metal Cult. Z pewnością jest to projekt który wzbudza dosyć skrajne opinie, jedni wielbią i nazywają kultem, inni nienawidzą i gardzą, jak zresztą całym LLN. Ja tam do Mutiilation podchodzę na spokojnie i choć fanem do tej pory nie byłem, to też nie widzę powodu aby nie doceniać wkładu i zaangażowania Meynacha w rozwój black metalu, zwłaszcza we Francji. Jaka jest ta nowa płyta? W mojej ocenie bardzo dobra. Naprawdę to kawał świetnego, ostrego black metalu. Może, w porównaniu do poprzedników, nieco mniej surowego, z większą ilością melodii i lepiej wyprodukowanego, ale spokojnie. To wciąż jest piekielny i przesiąknięty bluźnierstwami album. Zdecydowanie jest więcej riffowania, nakładania się na siebie partii gitar i kapitalnego wokalu w stylu jaki w black metalu uwielbiam. Trochę mało basu (choć z drugiej stronu to nic dziwnego w takiej muzie), perka czasem sztucznie zabrzmi ale nie jest wcale źle. Dużo chłodnej atmosfery i naprawdę dobrych kompozycji. Naprawdę dobrze się tego albumu słucha. W sumie jestem pozytywnie zaskoczony. Także na pytanie z utworu tytułowego "Co zabiło kult black metalu" należy odpowiedzieć, że on ciągle istnieje. Tylko trzeba czasem bardziej poszukać. W każdym razie ja Wam nowy album Mutiilation polecam.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę