To już trzeci album tej pochodzącej z odległej Nowej Zelandii kapeli w której szeregach znajdują się m.in. członkowie Ulcerate oraz Heresiarch. Kto już miał z nimi styczność ten wie czego się po nich spodziewać. Wirtuozyjnie niemal zagranego metalu, wymykającego się możliwościom jednoznacznego szufladkowania ale bezsprzecznie mającego najwięcej elementów black i death metalu. Muzyczna propozycja Verberis wymaga przede wszystkim atencji i skupienia. Przelotny odsłuch, gdzieś tam w tle czy przy okazji, z pewnością nie przyniesie oczekiwanych przez Nowozelandczyków skutków czyli zainteresowania ich dziełem. Ale gdy poświęcimy tej płycie nasz czas i naszą uwagę, dostrzeżemy bez problemu jakim muzycznym majstersztykiem jest The Apophatic Wilderness. Partie gitar, choć momentami bardzo złożone, pełne dysonansów i nieoczekiwanych rytmów, są przy tym bardzo wciągające i na swój sposób, zwłaszcza przy kolejnych odsłuchach, niemal chwytliwe (Arteris Unto Riun II). O perkusji, jej brzmieniu i swoistym polocie można pisać w samych superlatywach. W połączeniu z basem tworzą niesamowitą rytmiczną plątaninę która jednak jako całość brzmi bardzo spójnie. I choć nieraz pisałem, bo tak jest, że w metalu wolę prostsze, mniej skomplikowane granie, to obok kunsztu Verberis nie mogę przejść obojętnie. Każdy kolejny słuchawkowy odsłuch ujawnia nowe elementy, nowe dźwięki i nowe przestrzenie. Świat Verberis jest momentami przerażający, pełen widm wyłaniających się z chaosu. Kto się nie boi niech kroczy śmiało. Czerń potrafi być piękna.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz