Przyznam się szczerze i bez bicia, że po pierwszym i w połowie drugiego odsłuchu miałem sobie dać spokój z tym albumem. Nie zainteresował mnie za bardzo, ot taki poprawny black metal, szału brak. Ale jakiś wewnętrzny głos mówił, nie odpuszczaj, to jest dobre tylko ty ch**owo słuchasz. I wiecie co? Rzeczywiście. Z każdym kolejnym kontaktem z "Oświeceniem" stawałem się coraz bardziej "Oświeconym" i bardzo ale to bardzo polubiłem się z tą płytą. Dlaczego zapewne zapytacie. To ja odpowiadam. Bo jest zajebista i moim zdaniem bez zbędnej napiny, nagrana ze szczerego mrocznego serducha. Horns nie próbuje być najbardziej agresywny, najbardziej surowy, najbardziej szybki czy najbardziej oryginalny i nie daj Lucyferze najbardziej post czy mglisty. Nie, nie, nie. Horns robią wszystko po swojemu i z własnym wyczuciem. Do tego z brzmieniem które bardzo pasuje moim uszom. Jest skandynawsko, chłodno ale z wybitnie południowym ociepleniem. Super tremolują, dobrze komponują, nie nudzą i "ładnie śpiewają". Czasem zwolnią grając niepokojące dźwięki aby za chwilę z rozmachem przywalić. Najbardziej lubię ostatni w zestawie, bardzo intensywny w emocjach "Niech wiatr Was ukoi". Jeszcze po zakończeniu utworu w głowie rozbrzmiewa "Niech, zdycha, ta, kurwa". Komu tak nieładnie życzą? A to musicie przekonać się sami odpalając trzecią płytę zielonogórzan. Ja Wam HORNS polecam, ale pamiętajcie nie na raz.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz