Czasami zastanawiam się gdzie przebiega granica tzw undergroundu, co świadczy że w nim jeszcze jesteś lub nie? Wielkość wytwórni? Liczba jej pracowników? Liczba sprzedanych płyt? Wielkość tras? Nie wiem. Wiem jedno. Nie ma wątpliwości że prawdziwy underground to ekipa taka jak Morose Death. Nagrali sami, wydali sami i promują sami. Wspomniana ekipa pochodzi z Kłodzka i na początku lat 90-tych wydała dwa demosy. Po czym zniknęli, bagatelka, na niemal 30 lat i w 2021 roku wrócili z kolejnym demosem a teraz wydali materiał nazwany epką. Czym w sumie się dzisiaj różni demos od epki to nie wiem, ale wiem, że to jest zajebisty old school death metal. Nagrany ze szczerej pasji, nie szukający obecnych metalowych "mód", nagrany bez spiny i dla czystego metalowego "fanu". Brzmią jakby nadal tkwili w początkach swojej kariery, podłapali kontakt z Carnage i wydali nowego demosa z Kmiołkową pomocą. Czy momentami brzmi to archaicznie? Tak. Ale mi takie granie bardzo pasuje i wcale nie mam wrażenia, że obcuję z grupą rekonstrukcyjną nie mającą własnych pomysłów. Wspaniale szarpiące gitary, szalone solówy wzięte niczym z ostatniego albumu Diabolic Oath, gardłowy, totalnie w konwencji wokal. Do tego fajne numery jak monumentalnie zaczęty i z czasem napędzający się "Inhuman Minds". A zresztą co tam więcej pisać. Myślę, że już doskonale wiecie czego się spodziewać. Materiał i więcej informacji dostaniecie tu: Morose Death . Polecam.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz