Indonezja to wielki, wyspiarski kraj o liczbie ludności sięgającej 280 milionów. Kojarzy nam się generalnie z tego, że mamy takie same barwy flag tylko w odwrotnym położeniu. Ludziom nieco bogatszym kojarzy się z wczasami na Bali a kibicom sportu ze świetnymi badmintonistami oraz wspinaczami sportowymi. W tym zdominowanym przez wyznawców islamu kraju działa również jednak scena metalowa a jednym z jej przedstawicieli jest Amorphous który właśnie wydał debiutancki album a który do tej pory miał na koncie tylko jednego demosa pt. "Immortal". No i co to ten debiucik? Ano całkiem, całkiem wporzo. Wściekły black/death metal proponowany przez indonezyjski duet z pewnością nie jest szczytem geniuszu jeśli chodzi o umiejętność gry, komponowania czy wyrafinowanej atmosfery. Ale jako całość naprawdę nie męczy, nie nudzi a czuć prawdziwą pasję i miłość do metalu. Początek albumu brzmi jak znajome Behemothowe dźwięki ale po chwili zmienia się to w raczej szwedzką kanonadę. Naprawdę sprawne tremola, zmiany tempa i tonacji, dopracowane i przemyślane riffy powodują, że pomimo średniego pierwszego wrażenia, chce się do tego albumu wracać. Przesłuchałem go już 3 razy i ochota na kolejny raz wzrasta z każdym kolejnym odsłuchem. Jest surowo, wściekle i bluźnierczo. Do tego w punkt wokal i czas z The light Perish mija bardzo szybko. Polecam Wam szczerze, odkrywajcie i wspierajcie takich młodych pasjonatów metalu z ,drugiego dla nas, końca świata
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz