Wychodzi na to, że to już siódmy album tej niemiecko - amerykańskiej załogi. Dacie wiarę, że gdy w 1995 roku nagrywali pierwsze demo to naparzający w perkusję Lille Gruber miał ledwo 13 lat? I fajnie, że ta pasja i miłość do brutalnego death metalu przetrwały już 30 lat. I fajnie też dlatego, bo możemy dostać kolejną już w tym roku zajebistą death metalową płytę. Dodam, że death metalową i brutalną z technicznym zacięciem. Jak muza? O diable rogaty salcesonem poganiany jak to brzmi. Maksymalnie precyzyjnie wymierzone ciosy z potężnym mielącym brzmieniem. Zasyfione i szorstkie dźwięki większość normalnych słuchaczy odrzucą ale znajdzie się pewna liczba muzycznych popaprańców którzy z lubością zanurzą się w Chronicles Of Lunacy. Ja się do nich z radością zaliczam. Masywne gitary, opętany bas i wokal to wszystko jest super, eleganckie i pasi. Ale prym i to zasłużony wiedzie tu perkusja. To co na niej wyprawia Gruber (na szczęście nie ten porucznik z Allo Allo) to przechodzi ludzkie pojęcie. Nie wiem ilu kończyn używa do gry ale to prawdziwa bestia. Łomot niesamowity. Może tylko czasem brzmi trochę za pusto ale może tak w sumie ma być a mi się zdaje i wypisuję niepotrzebne kocopoły. W każdym razie wszyscy maniacy brutalnego death metalu. Słuchać głośno i radować się z sonicznego wpierdolu. Polecam na maxa!
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz