Generalnie mam tak, że jak coś death metalowego dociera do mnie z Australii to z reguły lipy nie ma. I tak samo jest teraz. Debiutancki album Gutless to kawał naprawdę znakomitego śmierdzącego death mięcha. Ekipa ta istnieje od 6 lat i debiutowała demosem a potem jeszcze na koncie znakomity split z Mortal Wound i uwaga - koncertówka. Teraz siekają ryje bezbronnych debiutanckim pełnograjem który długością nie grzeszy bo to 26 minut ledwie ale biorąc pod uwagę intensywność muzy to może w sumie nawet lepiej. No właśnie co do muzy. Rdzeniem jest tu pięknie old schoolowy death metal w dosyć brutalnej wersji. Z brzmieniem jakie moje uszy uwielbiają od pierwszych sekund. Po prostu odpaliłem High Impact Violence i od razu wiedziałem że to jest to. Rytmicznie, potężnie, mocno, z chorym wokalem. Bez zbędnych nastrajaczy. Czołg miażdżący w stylu Cannibal Corpse pomieszanym z brutalnymi momentami z Suffocation. Napędza to wszystko szalona ale trzymana w ryzach sekcja. Perkusja i bas robią tu kluczową niemal robotę. Cudnie się tego słucha. Choć żeby była jasność. Żadnego objawienia w metalowym świecie tu nie będzie. Ale to zajebista płyta death metalowa i tyle albo może aż tyle. Ja w każdym razie taki death metal lubię i taki death metal Wam polecam.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz