Przejdź do głównej zawartości

ICON OF EVIL - Locust Cathedral (2024)

 Icon of Evil to kapela istniejąca w zasadzie od 2000 roku, najpierw pod nazwą Evil a od 2011 po zmianach w składzie została nazwa zmieniona na obecną. Wrocławianie jak na tyle lat działalności to zbyt wiele nie nagrali bo to dopiero w sumie ich trzeci album, do tego jeszcze epka, splity i bardzo dawno temu demo. Z pewnością przyczyną takiego stanu rzeczy jest, że metal to nie jest ich główny obiekt zainteresowań bo wywodzą się ze sceny hc/punk ale skoro cięższe dźwięki też im w duszach grają to po c**j się ograniczać. I brawo dla nich bo "Locust Cahedral" to kawał zajebistego death metalu. Z pewnymi odstępstwami od klasyki gatunku ale nie ma ich wiele i nie rażą a stanowią dobre urozmaicenie. Gitarki kąsają bardzo sprawnie, fajnie świruje bas i perkusja która bez niepotrzebnej tu wirtuozerii robi co trzeba aby podtrzymać mielący ciężar całości. Super wypadają wokale. Łączenie growlu z blackowym krzykiem nie zawsze mi się podoba a tu wyszło idealnie. Bardzo sprawnie się uzupełniają, nie przytłaczają i brzmią bardzo naturalnie. Duży plus. Całość łączy różne klasyczne wpływy takie Deicide, Vader czy Bolt Thrower ale podane w dosyć odświeżonej przez Icon Of Evil wersji. Także z szacunkiem dla legend ale jednak po swojemu. Dla mnie fajne i polecam.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę