Trudno wręcz uwierzyć, że kapela którą ja w sumie zaliczam do tych "młodych" istnieje już 23 lata i właśnie wydała swój 4 album. Czas leci więc szybko prze okrutnie ale zdaje się, że to nie dotyczy tej, pochodzącej z południa Norwegii, załogi. Bo oni tkwią w jakiejś kapsule czasu, nie wiedzą, że czas gna do przodu i dalej myślą, że jest np. 1993 rok. I powiem, że wspaniale iż tak się dzieje. Bo Koldbrann wydał swój najlepszy album, najbardziej chłodny, najbardziej klasyczny, najbardziej pomysłowy i przy całej surowości chyba najbardziej chwytliwy. Ma w sobie coś hipnotyzującego, jest świetnie skonstruowanym konglomeratem tego co ja w norweskim black metalu lubię najbardziej. Szczypta klimatu Satyricon, odrobina furii Urgehal, trochę mroku 1349 i garść jadu Gorgoroth, to wszystko podlane atmosferą Taake i mamy to. Do tego dodatek własnej black mieszanki i pyk! Świetna, całkowicie klasyczna black metalowa płyta gotowa. Koldbrann to po norwesku Gangrena. I Koldbrann zespół jest równie niebezpieczny. Infekuje i nie bierze jeńców. Jadowity wokal potęguje klimat gitar, który oprócz norweskich wzorców, podobnie jest tworzony przez Inqusition. Czasami na moment zwolnią, żeby za chwilę z maksymalną prędkością popędzić ku otchłani. Bez udziwnień. Bez niepotrzebnych nikomu kombinacji ale za to ciągle bez nudy i z pomysłem. Jak ktoś jak ja tak lubi, to będzie tym albumem zachwycony. Polecam KOLDBRANN bo to naprawdę świetny album
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz