Szach i Mat. Ale to jest niesamowita petarda. Pie***lone arcydzieło intensywnego brutalnego death metalu. Ale po kolei. Kanadyjczycy z Vancouver naparzają już od ponad 20 lat a Vitriseptome to ich trzeci album także szczególnie płodni nie są. Starają się jednak temu przeczyć bo najnowszy album trwa, uwaga, aż prawie 85 minut co w death metalu jest raczej niespotykane. Czy grając tak masywną muzykę udało im się nie zanudzić słuchacza? Jeszcze jak się udało. Dla mnie to jedna z najlepszych płyt tego roku. Tyle się tam dzieje, każdy odsłuch to nowe doznania i odkrywanie tego co nawet w głębokim tle. Pozorny chaos, który jest jednak przemyślany i dopracowany w każdej sekundzie. Ściana potężnych gitar, obłędne solówy i interludia które nie wybijają z rytmu ale potęgują chory klimat całości. Tutaj jednak ostrzeżenie, dla nieprzygotowanych to będzie soniczny horror, ale dla kochających ekstremalnie brutalne dźwięki to będzie prawdziwa uczta. Gwarantuję. Choć to wymagający album i trzeba poświęcić mu sporo czasu to warto. Polecam w 100%.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz