Szach i Mat. Ale to jest niesamowita petarda. Pie***lone arcydzieło intensywnego brutalnego death metalu. Ale po kolei. Kanadyjczycy z Vancouver naparzają już od ponad 20 lat a Vitriseptome to ich trzeci album także szczególnie płodni nie są. Starają się jednak temu przeczyć bo najnowszy album trwa, uwaga, aż prawie 85 minut co w death metalu jest raczej niespotykane. Czy grając tak masywną muzykę udało im się nie zanudzić słuchacza? Jeszcze jak się udało. Dla mnie to jedna z najlepszych płyt tego roku. Tyle się tam dzieje, każdy odsłuch to nowe doznania i odkrywanie tego co nawet w głębokim tle. Pozorny chaos, który jest jednak przemyślany i dopracowany w każdej sekundzie. Ściana potężnych gitar, obłędne solówy i interludia które nie wybijają z rytmu ale potęgują chory klimat całości. Tutaj jednak ostrzeżenie, dla nieprzygotowanych to będzie soniczny horror, ale dla kochających ekstremalnie brutalne dźwięki to będzie prawdziwa uczta. Gwarantuję. Choć to wymagający album i trzeba poświęcić mu sporo czasu to warto. Polecam w 100%.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz