SHORT 13
CONCRETE WINDS - Concrete Winds (2024). Ja tam nie wiem jak bardzo zryte berety mają Finowie z Concrete Winds. Bo "normalny" umysł nie wytworzyłby takich dźwięków. Wszyscy którzy nie obcują na co dzień z odjechanym, wściekłym brutal death metalem nawet niech nie podchodzą. Posoka poleci w sposób nie kontrolowany. Bo Finowie serwują nieustający konkretny wp***dol. Teksańska masakra piłą łańcuchową przy tym to rzecz dla przedszkolaków. Wszyscy natomiast co kochają być sonicznie chłostani to będą zachwyceni. Bez miłości. Bez litości. Bez wytchnienia. Zajebiste.
FECUNDATION - Moribund (2024).Lżej. Ale tylko ku*wa odrobinę. Południowo koreańsko - japoński duet z radością zmiażdży Wam ryj. Znów brutalny death metal, ciężki, przytłaczający, momentami techniczny, ale ciągle bagno i gnój. Do tego wokal tak głęboki że naprawdę nie mam pojęcia z jakiej części ciała wydobywają się te dźwięki. Mocne, potężne brzmienie niszczy. Fani połączenia klimatów kanibalo suffocation będą zadowoleni. Polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz