"Stanęła zima między nami... Na ścianach borów, wstęgach rzek, nieprzebytemi legł zaspami niepokalanie biały śnieg. Patrzymy w mroźną dal... " Tymi słowami z poematu Edwarda Słonskiego pragnę wprowadzić Was w klimat czwartego albumu Norwegów z Whoredom Rife. Bo na nim króluje skandynawski chłód, atmosfera mroźnej pustki i potęga natury. Norweska ekipa wspięła się na szczyt w kreowaniu takiego świata bo sople niemal wystają z głośników, czy też co gorsza ze słuchawek, wbijając się prosto w mózg. Pierwsze dźwięki w postaci otwierającego płytę utworu tytułowego to epicki chłód, pełen potężnych blastów i zmiennych tonalnie tremolo. Do tego przy całej surowości pełen melodii i urozmaiceń. I tak jest przez cały album. Nie ma ani sekundy nudy, pomimo, że wszystkie utwory są dłuższe niż 7 minut. Ten album pochłania słuchacza, wręcz hipnotyzuje. To jest black metal jaki lubię, osadzony w klasyce, bez żadnych tam post eksperymentów, ale jednak z wyraźnym własnym sznytem. Co jeszcze istotne. Brzmienie jest inne niż na poprzedniku, nieco bardziej surowe i mniej klarowne. Dla mnie to nawet lepiej...Wszystko pięknie zmierza do finału w postaci trwającego 11 i pół minuty "The Beautiful End of All". Tu dzieje się magia. Jest majestatycznie, podniośle i zniewalająco. Co za klimat i melodie...Rzeczywiście piękny koniec...Bierzcie i słuchajcie nowego Whoredom Rife. Bo to zajebista rzecz.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz