"Stanęła zima między nami... Na ścianach borów, wstęgach rzek, nieprzebytemi legł zaspami niepokalanie biały śnieg. Patrzymy w mroźną dal... " Tymi słowami z poematu Edwarda Słonskiego pragnę wprowadzić Was w klimat czwartego albumu Norwegów z Whoredom Rife. Bo na nim króluje skandynawski chłód, atmosfera mroźnej pustki i potęga natury. Norweska ekipa wspięła się na szczyt w kreowaniu takiego świata bo sople niemal wystają z głośników, czy też co gorsza ze słuchawek, wbijając się prosto w mózg. Pierwsze dźwięki w postaci otwierającego płytę utworu tytułowego to epicki chłód, pełen potężnych blastów i zmiennych tonalnie tremolo. Do tego przy całej surowości pełen melodii i urozmaiceń. I tak jest przez cały album. Nie ma ani sekundy nudy, pomimo, że wszystkie utwory są dłuższe niż 7 minut. Ten album pochłania słuchacza, wręcz hipnotyzuje. To jest black metal jaki lubię, osadzony w klasyce, bez żadnych tam post eksperymentów, ale jednak z wyraźnym własnym sznytem. Co jeszcze istotne. Brzmienie jest inne niż na poprzedniku, nieco bardziej surowe i mniej klarowne. Dla mnie to nawet lepiej...Wszystko pięknie zmierza do finału w postaci trwającego 11 i pół minuty "The Beautiful End of All". Tu dzieje się magia. Jest majestatycznie, podniośle i zniewalająco. Co za klimat i melodie...Rzeczywiście piękny koniec...Bierzcie i słuchajcie nowego Whoredom Rife. Bo to zajebista rzecz.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz