Już pobieżny rzut oka na okładkę świadczy, że nowy album ekipy ze stolicy Małopolski będzie kontynuacją, znakomitego zresztą, poprzednika czyli "Nonconform". Na piątym już albumie Wingless postawili bowiem na ewolucję a nie rewolucję. Po klimatycznym wstępie na rozpoczęcie płyty następuje ciężki, zmasowany atak. Wiercące gitary, przytłaczająca perkusja z basem oraz świetny growl nadają niepokojący klimat całości. Słuchać w każdej nucie rozwój kapeli i większą świadomość kompozycyjną. Każda nuta wydaje się być przemyślana ale od czasu do czasu pojawia się odrobina szaleństwa, kiedy to zespół prze do przodu, dorzucając do swojego death/doom metalowego kotła sporo brutalności. Świetnie miażdży "Majesty" ale moim ulubionym utworem na płycie pozostaje "From There it's Always Dark". Różnorodny, raz ciężki, raz szybki i ze zniewalającą rytmiką. To taka wizytówka dzisiejszego WINGLESS. Ja Wam "Ascension" szczerze polecam, bo to najlepsze dzieło Grzegorza Luzara i spółki. Fajnie wyszło.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz