WINGLESS - Ascension (2024
Już pobieżny rzut oka na okładkę świadczy, że nowy album ekipy ze stolicy Małopolski będzie kontynuacją, znakomitego zresztą, poprzednika czyli "Nonconform". Na piątym już albumie Wingless postawili bowiem na ewolucję a nie rewolucję. Po klimatycznym wstępie na rozpoczęcie płyty następuje ciężki, zmasowany atak. Wiercące gitary, przytłaczająca perkusja z basem oraz świetny growl nadają niepokojący klimat całości. Słuchać w każdej nucie rozwój kapeli i większą świadomość kompozycyjną. Każda nuta wydaje się być przemyślana ale od czasu do czasu pojawia się odrobina szaleństwa, kiedy to zespół prze do przodu, dorzucając do swojego death/doom metalowego kotła sporo brutalności. Świetnie miażdży "Majesty" ale moim ulubionym utworem na płycie pozostaje "From There it's Always Dark". Różnorodny, raz ciężki, raz szybki i ze zniewalającą rytmiką. To taka wizytówka dzisiejszego WINGLESS. Ja Wam "Ascension" szczerze polecam, bo to najlepsze dzieło Grzegorza Luzara i spółki. Fajnie wyszło.
Komentarze
Prześlij komentarz