Przejdź do głównej zawartości

HATE - Bellum Regiis (2025)

 Dacie wiarę że to już 35 lat od kiedy Adam postanowił poświęcić się death metalowej sztuce a "Bellum Regiis" to już trzynasty album wydany pod szyldem Hate? Czas biegnie, czasy się zmieniają ale my dostajemy kolejną płytę tej kiedyś warszawskiej a dzisiaj ogólnopolskiej ekipy. Do tego album nie byle jaki, bo to nie jakiś odgrzewany stary kotlet żeby pobujać się jeszcze na mijającej sławie. Bo "Bellum Regiis" przyciąga od pierwszych sekund kiedy to klimatyczna gitara z kapitalnym żeńskim śpiewem jest wprowadzeniem do potężnego uderzenia. Ależ to brzmi mocarnie i od razu słychać w jak dobrej formie jest Hate, który jak nikt inny potrafi w sposób niemal doskonały łączyć klimat z brutalnością. Tu nie ma żadnej zbędnej nuty, tu każdy dźwięk jest tam gdzie powinien a rytmika potrafi naprawdę przytłoczyć. Bez wątpienia sekcja zrobiła tu niesamowitą robotę. To prawie niemożliwe ale po tylu latach wciąż słychać rozwój Adama jako kompozytora. Bo utwory na ostatnim Hate są przemyślane, dopracowane w każdym calu i świetnie współgrają ze sobą. Bo mamy kawałki niektóre bardziej mistyczne i mamy też niektóre bardziej dosadne ciosy. I to wszystko ładnie pasuje i hula. Także sięgajcie śmiało po nowy HATE, BO naprawdę warto!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

  Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą pr...