Na koniec tygodnia proponuję zanurzyć Wam się w smrodliwym ale przyjemnym bagnie jakim jest debiutancki album stacjonującej w Warszawie polsko-ukraińskiej death metalowej załogi. Clairvoyance powstali w 2019 roku i do tej pory na koncie mieli demo i epkę. Po 6 latach przyszedł w końcu czas na debiut i bardzo dobrze bo to naprawdę zajebisty album. Jak na debiut bardzo dojrzały, świadomy i dopracowany w każdym szczególe. Warszawiacy postanowili na taką odmianę death metalu która w naszym kraju nie jest wykonywana przez wielu. Fińska wilgotna piwnica pomieszana z nowojorskim ciężarem i tą nutą przerażenia i niepokoju. Clairvoyance wciągają słuchacza w otchłań bez najmniejszej litości. Wspaniale jest gdy na chwilę zwolnią stając się rytmem aby potem pogrążyć siebie i słuchaczy w szaleństwie. Tu dla mnie wszystko pasuje. Brzmienie w punkt nie za ładne i nie za brzydkie, gitary robią niesamowitą robotę. To sztuka osiągnąć efekt typu duszno a przestrzennie. Wokal miażdży w każdej sekundzie, tak drzeć koparę to trza umieć. No i sekcja. Niełatwo utrzymać to gitarowe szaleństwo w ryzach a tu się udaje i to przy zachowaniu całej wściekłej brutalności. No cóż baaardzo lubię takie granie. Pełny old school z własnym sznytem to jest to. Sprawdźcie sami zresztą. Clairvoyance dobra robota.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...
Komentarze
Prześlij komentarz