Urocze melodie, fajny, ciepły melodeath z bardzo przyjemnymi dla ucha wokalami i aranżami....hehehe, taaa kurwa jasne. Proszę państwa oto łomot. Prawdziwie stworzony w piekielnej otchłani gdzie wiedzą że death metal powinien być pozbawiony wymienionych przeze mnie na wstępie elementów. I doskonale o tym wie ekipa z Atlanty która na debiutanckim albumie sieje prawdziwą pożogę. Jest brudno i gęsto. Od pierwszych sekund miażdżą riffem kojarzącym się z Demilich. Potem napięcie nie spada nawet na chwilę. Nawałnica na pełnej ku*wie, pełna dysonansów, blast beatów i zmian tempa. Kulminacja pierwszej części albumu następuje w Disciples Of Vengeance. Zaskakujący początek z dęciaków i potem wolna, piwniczna, obskurna jazda z przerażającym klimatem. Tak jakby Gorguts spotkał się z Immolation. Jest ciężko, chropowato i naprawdę mało przyjemnie. Ci goście doskonale wiedzą jak powinno się grać death metal i trafiają w 100% w mój muzyczny gust. Polecam, obadajcie sami a cedeka dostaniecie u nas w SELFMADEGOD RECORDS.
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Komentarze
Prześlij komentarz