METAPHOBIC - Deranged Excruciations (2025)

 Urocze melodie, fajny, ciepły melodeath z bardzo przyjemnymi dla ucha wokalami i aranżami....hehehe, taaa kurwa jasne. Proszę państwa oto łomot. Prawdziwie stworzony w piekielnej otchłani gdzie wiedzą że death metal powinien być pozbawiony wymienionych przeze mnie na wstępie elementów. I doskonale o tym wie ekipa z Atlanty która na debiutanckim albumie sieje prawdziwą pożogę. Jest brudno i gęsto. Od pierwszych sekund miażdżą riffem kojarzącym się z Demilich. Potem napięcie nie spada nawet na chwilę. Nawałnica na pełnej ku*wie, pełna dysonansów, blast beatów i zmian tempa. Kulminacja pierwszej części albumu następuje w Disciples Of Vengeance. Zaskakujący początek z dęciaków i potem wolna, piwniczna, obskurna jazda z przerażającym klimatem. Tak jakby Gorguts spotkał się z Immolation. Jest ciężko, chropowato i naprawdę mało przyjemnie. Ci goście doskonale wiedzą jak powinno się grać death metal i trafiają w 100% w mój muzyczny gust. Polecam, obadajcie sami a cedeka dostaniecie u nas w SELFMADEGOD RECORDS.


Komentarze

Popularne posty