Przejdź do głównej zawartości

PUTERAEON - Mountains of Madness (2025)

 Ostatnio było pisane o dosyć brutalnych i intensywnych dźwiękach więc czas napisać o czymś nieco bardziej przystępnym. Dawno nie było nic z death metalowej Szwecji więc lecimy za Bałtyk i oto przedstawiam Wam nową płytę horror death metalowców z Puteraeon. Ekipa to już nie taka młoda bo debiutanckie demo wyszło w 2008 roku a obecna "Mountains of Madness" to ich piąty studyjny album. Mamy to swedeath pełną gębą. I to taki w tej dobrej lub nawet bardzo dobrej jakości co nie zawsze jest normą bo wiemy że w tym gatunku zdarzają się brzydkie klocki. Tu przede wszystkim rządzi klimat. A klimatyczny death metal to nie jest łatwa sprawa. Łatwo przepompować. Tu jest w punkt jak dla mnie i przede wszystkim świetnie się tego słucha jako całość. Potężniaste riffy wymieszane z melodyjnym leadami okraszone horror klimatem i złowrogą Lovecraftową atmosferą. Brzmienie ładne takie typowe dosyć dla produkcji Dana Swano. Ale on generalnie wie jak szwedzki death metal powinien brzmieć więc ja go pouczał nie będę. Na uwagę zasługują z pewnością bardzo sprawa i dopracowana w każdym szczególe sekcja oraz przemyślane kompozycje. Nie trzeba zawsze szybko, nie trzeba zawsze brutalnie, dobrze dobrana melodia i z pomysłem wykreowany klimat też w death metalu się dobrze sprawdzają. Zarzućcie początek albumu gdy jeszcze bez wokalu wchodzimy do Lovecraftowego świata. Z nadzieją która przepadnie....Polecam.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę