Może i dzisiaj piątek ale lekko i wesoło tu nie będzie. Nie pomoże nawet muzyczna wyprawa do gorącego i imprezowego Los Angeles. Debiutancki album Kalifornijczyków to istna bestia która ma jeden cel. Sponiewierać słuchacza sonicznym batem. Połowa składu to goście znani z Insineratehymn o których kiedyś to dobrze pisałem. I tu też będzie tylko dobrze. Zaczyna się niewinnie, trochę maskując prawdziwe intencje. Ale już po chwili wiadomo. Jebło po całości. Całkowicie old skulowy death metal z jawnymi nawiązaniami do death metalowych legend jak Immolation, Incantation czy szeregu innych jeszcze kapel z tamtego okresu. Ale nie są to też jawne i bezczelny zrzynki. Spokojnie. Putrescent ma też swoje pomysły. Przy całej brutalności ich muzy potrafią czesać naprawdę dobre i wpadające w ucho riffy. Perkusja to szczyty szaleństwa a wokal to ostatnie kręgi piekielnych otchłani. Lubią do tego tematykę około grobową i taki też jest klimat ich albumu. Dodajmy to tego jeszcze naprawdę odjechane solówki. Znakomity album dla fanów brutalniejszej strony death metalu. Polecam. Mocny pełny debiut. Obczajcie
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz