PUTRESCENT - Darkness Embraced (2025)

 Może i dzisiaj piątek ale lekko i wesoło tu nie będzie. Nie pomoże nawet muzyczna wyprawa do gorącego i imprezowego Los Angeles. Debiutancki album Kalifornijczyków to istna bestia która ma jeden cel. Sponiewierać słuchacza sonicznym batem. Połowa składu to goście znani z Insineratehymn o których kiedyś to dobrze pisałem. I tu też będzie tylko dobrze. Zaczyna się niewinnie, trochę maskując prawdziwe intencje. Ale już po chwili wiadomo. Jebło po całości. Całkowicie old skulowy death metal z jawnymi nawiązaniami do death metalowych legend jak Immolation, Incantation czy szeregu innych jeszcze kapel z tamtego okresu. Ale nie są to też jawne i bezczelny zrzynki. Spokojnie. Putrescent ma też swoje pomysły. Przy całej brutalności ich muzy potrafią czesać naprawdę dobre i wpadające w ucho riffy. Perkusja to szczyty szaleństwa a wokal to ostatnie kręgi piekielnych otchłani. Lubią do tego tematykę około grobową i taki też jest klimat ich albumu. Dodajmy to tego jeszcze naprawdę odjechane solówki. Znakomity album dla fanów brutalniejszej strony death metalu. Polecam. Mocny pełny debiut. Obczajcie


Komentarze

Popularne posty