KONTUSION - Insatiable Lust For Death (2025)

 Lubię taką muzę jak rydzyk Bentleye. Ten szczególny moment gdy odpalasz album a tam po krótkim sprzężeniu bańka ochronna pęka i bestia wychodzi na pełnej k..... na wolność. I jest pięknie. I jest wspaniale. Bo dźwięki z debiutanckiego albumu amerykańskiego duetu mają jeden cel. Siać nienawiść. Posłuchajcie co wychodzi gdy hc/thrasher spotka się z grindowcem. Ja Wam powiem. Łomot. Brudny, zamulony old school death metal w ich wykonaniu to prawdziwa chłosta dla niewiernych i cud, miód dla złaknionych porąbanych dźwięków. Uwolniona furia urzeczywistniona w ledwo 26 minutowym albumie i 11 szybkich ciosach. Szlamowe gitary, jaskiniowy wokal i smagający bas. Do tego użyte ze smakiem syntezatory które potrafią podsycić grozę. Ja sobie młócę Kontusion od kilku dni i nudy nie ma. Polecam


Komentarze

Popularne posty