Lubię taką muzę jak rydzyk Bentleye. Ten szczególny moment gdy odpalasz album a tam po krótkim sprzężeniu bańka ochronna pęka i bestia wychodzi na pełnej k..... na wolność. I jest pięknie. I jest wspaniale. Bo dźwięki z debiutanckiego albumu amerykańskiego duetu mają jeden cel. Siać nienawiść. Posłuchajcie co wychodzi gdy hc/thrasher spotka się z grindowcem. Ja Wam powiem. Łomot. Brudny, zamulony old school death metal w ich wykonaniu to prawdziwa chłosta dla niewiernych i cud, miód dla złaknionych porąbanych dźwięków. Uwolniona furia urzeczywistniona w ledwo 26 minutowym albumie i 11 szybkich ciosach. Szlamowe gitary, jaskiniowy wokal i smagający bas. Do tego użyte ze smakiem syntezatory które potrafią podsycić grozę. Ja sobie młócę Kontusion od kilku dni i nudy nie ma. Polecam
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz